Afera z ułaskawieniem wspólnika męża Kaczyńskiej. Śledztwo umorzyli
Umorzono śledztwo w sprawie zaginięcia akt sprawy ułaskawienia w 2009 r. Adama S., wspólnika Marcina Dubienieckiego - poinformowała PAP w czwartek warszawska prokuratura. Powodem decyzji był brak danych uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa.
- Sąd znalazł sposób na dziennikarkę "Polityki". W tle Dubieniecki
- Dziennikarka "Polityki" zatrzymała sprawę dyscyplinarną Dubienieckiego
- Czy Marta Kaczyńska kupuje nowe mieszkanie?
- Zaskakujące rozwiązanie! Dubieniecki zdecydował się na...
- Dubieniecki wpadł na gorącym uczynku. Gdy odwiedzał grób…
- Dubieniecki przed sądem dyscyplinarnym. "Czy musi odbywać się farsa?"
- Europoseł wyśmiewa Dubienieckiego: Pan Samochodzik
- Dubieniecki ma sposób na jazdę bez prawka. "Jestem rezydentem"
- Sędzia gwałciciel? Prokuratura chce dodać szósty zarzut
- Kaczyński i psychiatryk? Wyrok w procesie z tabloidem
- Była posłanka PiS o całowaniu w d... Co na to prokurator?
- Nieznane zdjęcia Marii i Lecha Kaczyńskich
- Dubieniecki pobił reportera? Mocne oskarżenia
- Starcie na antenie u Olejnik. "To podłość"
- Mąż Kaczyńskiej ukarany za słowa "niech się pan odp..."
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W marcu tego roku media ujawniły, że Adam S., z którym mąż Marty Kaczyńskiej - mec. Marcin Dubieniecki - założył spółkę, został w trybie nadzwyczajnym ułaskawiony w 2009 r. przez ówczesnego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po tych publikacjach zarządzono kontrolę w Kancelarii Prezydenta. W lipcu prezydencki minister Krzysztof Łaszkiewicz poinformował o podejrzeniu przestępstwa zniszczenia lub utraty trzech notatek oraz pisemnego stanowiska pracownika mówiącego o podstawach do ułaskawienia Adama S. adresowanych do ówczesnego prezydenta.
Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Warszawie, prok. Monika Lewandowska powiedziała w czwartek, że prokuratorzy nie znaleźli dowodów na celowe usunięcie oryginałów dokumentów. "Nie można wykluczyć, że dokumenty te zostały zagubione, gdyż brak było w tamtym czasie wewnętrznych regulacji dotyczących obiegu dokumentów w biurze obywatelstwa i prawa łaski Kancelarii Prezydenta" - dodała prokurator.
Śledztwo w tej sprawie wszczęto w sierpniu. Podstawą prawną dochodzenia był art. 276 Kodeksu karnego, który stanowi: "kto niszczy, uszkadza, czyni bezużytecznym, ukrywa lub usuwa dokument, którym nie ma prawa wyłącznie rozporządzać, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch". W sprawie przesłuchano m.in. kilkunastu świadków.
Kontrola w Kancelarii Prezydenta nie dotyczyła samego faktu ułaskawienia, które było wyłączną prerogatywą prezydenta. Czym innym jest przygotowanie stosownej dokumentacji, która trafia na biurko prezydenta - mówił latem Łaszkiewicz. Zwracał uwagę na szybki tryb ułaskawienia Adama S., trwający kilka miesięcy, podczas gdy procedura ułaskawiania trwała wtedy średnio około roku. Podkreślał, że na początku czerwca 2009 r. Lech Kaczyński podjął decyzję o ułaskawieniu Adama S. mimo negatywnego stanowiska prokuratora generalnego.
Łaszkiewicz zaznaczał wówczas, że trudno jest ocenić, na którym etapie dokumenty zaginęły i czy trafiły one do prezydenta przed podjęciem przez niego decyzji o ułaskawieniu Adama S. W związku ze sprawą Adama S. stanowiska stracili dyrektor i wicedyrektor biura obywatelstwa i prawa łaski prezydenckiej kancelarii.
Według mediów Adam S. oszukiwał urząd skarbowy i Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych. Skazano go za oszustwo i podżeganie świadka do fałszywych zeznań na rok i 10 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu, 30 tys. zł grzywny oraz obowiązek naprawienia szkody, tj. zapłaty ponad 122 tys. zł.
W marcu tego roku Dubieniecki oświadczył, że wszelkie informacje o nim w tekstach o ułaskawieniu Adama S. są nieprawdziwe. Zapewnił, że nie był wspólnikiem Adama S., kiedy ten został ułaskawiony. Uznał też, że w tej sprawie trwa "polowanie" na niego. W śledztwie i przed sądem interesy Adama S. reprezentował Marek Dubieniecki, ojciec Marcina.
B. wiceszef Kancelarii Prezydenta Jacek Sasin mówił w lipcu, że audyt w sprawie ułaskawienia Adama S. jest atakiem "prawnym i medialnym" na Lecha Kaczyńskiego i włączeniem się Kancelarii Prezydenta w kampanię wyborczą, "wspieranie PO w walce z PiS".
Źródło: PAP



























~ciek kawy2011-12-30 16:00
@ZenB - zajmij sie więc także sprawą ułaskawienia mordercy, Petera Vogla przez prezydenta Kwaśniewskiego... Albo dokumentami, które zaginęy w sprawie K. Olewnika...
Wyliczać Ci dalej ?
A moze teraz ci, którzy spowodowali wszczecie sledztwa zaplacá koszty jego przeprowadzenia ?
~remik2011-12-30 14:50
POmatolki - czas schowac swe CHAMSKIE MORDZIUGI POd ruska lawe!!
~Wiesio 212011-12-30 14:40
propagandaPOwska w prasach przedwyborczychi tv zrobily swoje
~cba2011-12-30 14:04
A co z milionami złotych co zięciulek przekręt zlecił przelanie ze SKOKu / gdzie teściu długie lata prezesował / na kancelarie Dudy / przekręt z notatkami do ułaskawienia / oraz na kancelarie Dubienieckich ?
~ZenB2011-12-30 13:50
jak papiery zniknęły - to znaczy, że nieprawidłowości były - przypadkiem nie zaginęły
~rmeryt2011-12-30 13:44
Zyxze POmatolom w Nowum 2012 Roku,aby jak najpredzej zeszli ze sceny politycznej Polski !!
~TaTra2011-12-30 13:35
Niech będzie przeklęta zakłamana banda PO i jej nierząd.
~Miroslaw 1572011-12-30 12:06
Ot laskawcy tuskistowscy ,raczyli umorzyc sledztwo w aferze ,ktorej nie bylo.Wielkie serce ma nasze Slonce Kaszub.
~ziut2011-12-30 11:45
PO znowu POZAMIATAŁO ! Kto winny z Kolesi ? Pewne, że się niedowiemy ! Bo to dla dobra PO !!!
~Gusiek4602011-12-30 11:25
Żyd może wszystko, gojowi nie wolno nic. Tak mówi TALMUD.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!