Szwajcarska policja poinformowała w niedzielę, że zakończyła identyfikację wszystkich ofiar śmiertelnych pożaru, który w noc sylwestrową wybuchł w jednym z barów w kurorcie narciarskim Crans-Montana. Połowa z 40 ofiar to osoby nieletnie. W tragedii zginęło łącznie 21 obywateli Szwajcarii, dziewięciu obywateli Francji (w tym osoba z obywatelstwem francusko-szwajcarskim oraz legitymująca się trzema paszportami: francuskim, izraelskim i brytyjskim). Ponadto życie w pożarze straciło sześcioro Włochów (w tym osoba z obywatelstwem włoskim i Emiratów Arabskich), a także Belg, Portugalczyk, Rumun i obywatel Turcji. Najmłodsza z ofiar miała 14; najstarsza - 39 lat.
Właściciele baru w Szwajcarii nie trafili do aresztu
Właściciele baru, francuskie małżeństwo Jacques i Jessica Moretti, są oskarżeni o nieumyślne spowodowanie śmierci i uszczerbku na zdrowiu oraz pożaru w wyniku zaniedbań. Śledczy analizują między innymi, czy właściciele i kierownictwo baru zachowali odpowiednie środki bezpieczeństwa. Szwajcarska prokuratura zdecydowała, że na obecnym etapie postępowania nie ma podstaw do zastosowania środków zapobiegawczych i aresztowania Morettich. Taka decyzja wywołała w Szwajcarii publiczne oburzenie. Bar okazał się bowiem śmiertelną pułapką, w której młodzi ludzie spłonęli żywcem lub udusili się dymem. Ucieczka stamtąd była utrudniona z powodu wąskich schodów i przejścia - podały szwajcarskie media.
Właściciel baru miał już problemy z prawem
Jak podaje „Le Parisien”, Jacques Moretti jest znany francuskim organom ścigania z wcześniejszych przewinień związanych ze stręczycielstwem. W Sabaudii trafił do więzienia w związku ze sprawą oszustwa, porwania i bezprawnego pozbawienia wolności. Jak podkreśla policyjne źródło, obecnie Moretti nie jest już uważany za osobę powiązaną z przestępczością zorganizowaną.
"We Włoszech byliby natychmiast aresztowani"
Ambasador Włoch w Szwajcarii Gian Lorenzo Cornado powiedział w poniedziałek, że lokalne władze przyznały, iż sufit w barze w Crans-Montanie, w którym w noc sylwestrową doszło do tragicznego pożaru, nie był ognioodporny. Jak dodał, we Włoszech właściciele lokalu zostaliby aresztowani. "Jak się dowiedziałem, lokalne władze przyznały to, że wiedzą, iż materiał ten był łatwopalny, nie był ognioodporny. Dowodzi tego też to, że się zapalił" - stwierdził ambasador odnosząc się do materiału dźwiękochłonnego, z którego wykonano nisko zawieszony sufit w barze w szwajcarskim kurorcie alpejskim. W rozmowie z włoskimi mediami dyplomata oświadczył: "Wiem, że wyjście ewakuacyjne było źle oznaczone, a w środku tej katastrofy nie widzieli go młodzi ludzie, którzy tam byli". Ambasador Cornado mówiąc o właścicielach baru ocenił: "We Włoszech zostaliby na pewno aresztowani. Zbyt ciężkie jest przestępstwo, które zostało popełnione".