Prof. Nowaczyk przekonuje, że wedle wszelkich śladów ogon tupolewa odpadł od reszty samolotu jeszcze przed uderzeniem maszyny w ziemię 10 kwietnia 2010 roku. To sugerować by mogło, że na pokładzie doszło do wybuchu.
Tę teorię może z kolei potwierdzać zapis z systemu TAWS 38. Jak tłumaczył ekspert zespołu parlamentarnego kierowanego przez Antoniego Macierewicza, przeprowadzone w USA niezależne odczyty wskazują, że system zanotował lądowanie samolotu. Doszło do tego, gdy maszyna faktycznie była na wysokości barycznej 36 metrów. Może to oznaczać, że taki odczyt został wywołany przez "inne czynniki", które oddziaływały na czujnik umieszczony w kołach samolotu.
- tłumaczył prof. Nowaczyk.
Teorię o odpadnięciu ogona maszyny jeszcze w powietrzu miałby potwierdzać również moment, w którym urządzenia pokładowe przestały rejestrować dane dotyczące lotu. Sam system TAWS 38 zniknął ze zdjęć i nie ma o nim mowy w raporcie Millera.
- podsumował Nowaczyk.
Swe wystąpienie podczas debaty prof. Nowaczyk zakończył stanowczym stwierdzeniem i apelem. Powtórzył go w rozmowie z RMF: . Podkreślił, że on i inni eksperci, na których opiera się zespół Macierewicza, takiej możliwości nie mają.