Polskie służby dokładnie wiedziały, że w Starych Kiejkutach Amerykanie trzymać będą ludzi Al-Kaidy - dziennikarze "Panoramy" dostali pisemne oświadczenie jednego z agentów wywiadu, który opisuje, jak wyglądały kontakty polsko - amerykańskie. Warszawa, jak informuje TVP Info, chciała jednak zabezpieczyć się przed oskarżeniami o tortury. Dlatego też do umowy wpisano punkt, w którym Amerykanie zobowiązują się do traktowania terrorystów zgodnie z prawem międzynarodowym. Umowy jednak funkcjonariusze CIA nie podpisali.

Gdy pierwsi więźniowie trafili do Kiejkut, Polacy chcieli sprawdzić, co dzieje się za murami ośrodka. Agenci nie zostali jednak wpuszczeni do środka budynku. Dlatego też po pół roku funkcjonowania ośrodka Warszawa zażądała zamknięcia placówki.

Agent wywiadu twierdzi też, że Polska dostała znacznie więcej pieniędzy od CIA, niż pisały amerykańskie media ("Washington Post" wspominał o 15 milionach dolarów). Były to środki na "wojnę z terrorem". Trafiały do naszych służb nawet po zamknięciu tajnego więzienia w Starych Kiejkutach. 

ZOBACZ TAKŻE: Kwaśniewski: Polska zgodziła się na prośbę Amerykanów o "spokojne miejsce" do przesłuchań>>>