Tabloid pisze, że od śmierci gen. Czesława Kiszczaka minęły już ponad cztery miesiące, ale wdowa po nim wciąż nie może się pogodzić z myślą, że nie leży on na wojskowych Powązkach.

Maria Kiszczak deklaruje, że dopóki będzie żyła, to zrobi wszystko, aby właśnie na tym cmentarzu spoczęło ciało jej męża.

W listopadzie ubiegłego roku generał został pochowany na cmentarzu prawosławnym na warszawskiej Woli.

Proszę sobie wyobrazić, że Czesława nie chciał pochować żaden katolicki ksiądz. To smutne - mówi wdowa "Super Expressowi".

Czesław musi spocząć na Powązkach. Wierzę, że uda mi się to zrobić. Przecież jego miejsce jest wśród oficerów Wojska Polskiego. Gdyby nie on, nie byłoby w Polsce demokracji - dodaje.

Innego zdania jest historyk, prof. Antoni Dudek. Jego zdaniem wojskowe Powązki, to nie jest miejsce dla Kiszczaka.