Prokuratura Krajowa twierdzi, że w informacjach przekazywanych przez TVN24 w materiałach dotyczących roli zastępcy prokuratora generalnego Marka Pasionka na miejscu katastrofy smoleńskiej zawarte są nieścisłości.

TVN24 informowała między innymi o tym, że prokurator Pasionek obecny na miejscu katastrofy smoleńskiej nie zwracał uwagi na popełniane przez Rosjan w trakcie postępowania błędy ani nalegał na przeprowadzenie kolejnych sekcji ofiar katastrofy już w Polsce. Jak podkreślono w materiale telewizyjnym, prokurator Pasionek jako zastępca prokuratora generalnego zdecydował o przeprowadzeniu ekshumacji i wszczęciu śledztwa dotyczącego zaniechań prokuratorów zajmujących się sprawą smoleńską. Jak podała TVN24, prokurator Pasionek tym samym wszczął śledztwo, które ma zbadać, „co w smoleńskim śledztwie zrobił także prokurator Marek Pasionek”.

„Brałem udział w charakterze nadzorcy postępowania od 5 maja 2010 roku do chwili zawieszenia mnie w czynnościach służbowych do jesieni 2011 roku. Zanim zostałem nadzorcą postępowania decyzją Prokuratora Generalnego, zostałem skierowanych do dokonywania czynności na teren Federacji Rosyjskiej” – cytowała tvn24.pl i TVN24 wyjaśnienia składane przez Pasionka w czasie jednej ze spraw związanych z katastrofą z 10 kwietnia 2010 roku.

Prokuratura Krajowa przekonuje, że informacje podawane przez TVN24 i tvn24.pl są nieścisłe i publikuje sprostowanie:

Nieprawdą jest, że prokurator Marek Pasionek miał możliwość doprowadzenia do sekcji zwłok ofiar katastrofy smoleńskiej oraz miał możliwość zwracania uwagi na błędy postępowania. Decyzje podejmował obecny od 10 kwietnia 2010 roku na miejscu katastrofy Naczelny Prokurator Wojskowy, przełożony wszystkich prokuratorów wojskowych, ówczesny pułkownik Krzysztof Parulski, a podległy mu prokurator Marek Pasionek znalazł się w Moskwie dopiero w dniu 13 kwietnia 2010 roku, gdy – jak stwierdzili Rosjanie - sekcje zostały już przeprowadzone. Nadzór nad śledztwem objął zaś, gdy ciała ofiar zostały już pochowane”.

Co w tej sprawie najciekawsze, Prokuratura Krajowa w opublikowanym sprostowaniu ujawnia interesującą informację dotyczącą ustaleń zawartych między polskimi a rosyjskimi śledczymi 10 kwietnia 2010 roku w nocy, w czasie posiedzenia roboczego obu stron. Na uwagę zasługuje fragment protokołu spisanego po posiedzeniu:

„Z uwagi na szczególny publiczny rozdźwięk wywołany zaistniałą katastrofą lotniczą, należy w terminie możliwie najkrótszym przeprowadzić sądowo-lekarskie oględziny i sekcje zwłok pasażerów samolotu, w mieście Moskwie; ich identyfikację oraz przekazanie przedstawicielom strony polskiej”.

Jak podkreślono w komunikacie, z dokumentu tego wynika, iż ani w sekcjach zwłok, ani podczas ich identyfikacji, ani nawet przy przekazywaniu ciał członkom rodzin ofiar nie przewidziano udziału polskich prokuratorów oraz lekarzy medycyny sądowej.

Prokuratura Krajowa, stając w obronie Marka Pasionka, wyraźnie podkreśla, że nie był on obecny na tym spotkaniu polskich i rosyjskich śledczych. Nie wskazuje jednak, kto konkretnie ze strony polskiej wyraził zgodę na wykluczenie polskich śledczych z badania zwłok przewiezionych po katastrofie do Moskwy.