Jak czytamy we wtorkowym wydaniu gazety szczątki gen. Włodzimierza Potasińskiego, który w chwili katastrofy smoleńskiej był dowódcą Wojsk Specjalnych, zostały pochowane wraz ze szczątkami czterech innych ofiar.

Informację potwierdziła gazecie córka generała.

Według "Faktu" to kolejny taki przypadek; w poniedziałek gazeta ujawniła, że w trumnie gen. Bronisława Kwiatkowskiego - dowódcy operacyjnego Sił Zbrojnych - odnaleziono fragmenty ciał ośmiu ofiar katastrofy smoleńskiej.

Podobnie, zaznacza "Fakt", było z ciałem gen. Potasińskiego, określanego tam jako legenda polskich misji wojskowych w Iraku i Afganistanie.

Gazeta przypomina, że również podczas innych ekshumacji w trumnach ujawniono fragmenty ciał innych osób. W dwóch przypadkach doszło do zamiany ciał.

Od listopada 2016 r. prokuratorzy przeprowadzili już 17 ekshumacji. Do końca tego roku prokuratura planuje ekshumować i przeprowadzić dokładne badania kolejnych 46 ciał ofiar. W 2018 r. do czerwca ma być wydobytych i sprawdzonych jeszcze 26 trumien.

Merta: zaniedbania Rosjan po katastrofie smoleńskiej to efekt ich bezkarności

Przyczyną zaniedbań Rosjan po katastrofie smoleńskie jest fakt, że czuli się całkowicie bezkarni - oceniła we wtorek na antenie Telewizji Republika Magdalena Merta, żona zmarłego w katastrofie smoleńskiej wiceministra kultury Tomasza Merty.

Merta pytana o najnowsze doniesienia "Faktu", oceniła, że główną przyczyną, przez którą do tego doszło, było poczucie bezkarności strony rosyjskiej. - (Rosjanie) uzgodnili ze stroną polską niedopuszczenie do otwarcia trumien. W związku z tym, każde barbarzyństwo, każde niegodne postepowanie miało im ujść na sucho. Gdyby byli świadomi, że w Polsce zostaną dotrzymane obowiązkowe procedury, które wówczas złamano, nie odważyliby się na taką nonszalancję  - oświadczyła. Zdaniem Merty, "wynika to z zupełnie innych standardów etycznych" panujących w Rosji.

Jak dodała, po 10 kwietnia 2010 roku "polski rząd zachowywał się tak, jakby był sojusznikiem nie własnych obywateli tylko strony rosyjskiej, jakby jego podstawowym zadaniem była realizacja rosyjskiej, a nie polskiej racji stanu". Jej zdaniem to efekt służalczości, która "przetrwała mentalnie" po okresie PRL-u.

Pytana, kto wydał zakaz otwierania trumien ofiar katastrofy smoleńskiej po sprowadzeniu ich do Polski, Merta odparła: - Nie było mnie w Moskwie, ale wydaje mi się, że taki zakaz wypowiedziano w Moskwie i padł z ust ministra Tomasza Arabskiego. Podkreśliła, że strona polska miała prawny obowiązek "otwarcia trumien i przeprowadzenia autopsji" po sprowadzeniu ich do kraju.

Zdaniem Merty, obecne działania prokuratury ws. katastrofy smoleńskiej zasługują na pochwałę. - Nareszcie, po latach wielu upokorzeń i jak najgorszych doświadczeń z Prokuraturą Wojskową, mamy Prokuraturę Krajową zajmującą się śledztwem, którą można wyłącznie chwalić. To ludzie nie tylko wielkiego profesjonalizmu, ale również ogromnego taktu, empatii i zrozumienia misji, która przypadła im w udziale - oceniła.