"Pracodawca decydując się na wymierzenie kary nagany, miał na względzie długoletnią pracę w Instytucie oraz fakt, że do osiągnięcia wieku emerytalnego został pracownikowi jedynie rok, a także wyrażenie żalu za zachowania niedopuszczalne dla urzędnika państwowego, których kategorycznie nie akceptujemy" - głosi komunikat umieszczony w czwartek na stronie internetowej gdańskiego IPN.

Szubarczyk do swojego zachowania odniósł się na jednym z portali społecznościowych.

"W związku z moimi wypowiedziami w dniu 7 kwietnia b.r. - podczas spotkania konsultacyjnego w Domu Kultury w Czarnem - stwierdzam, że były one wysoce niewłaściwe w ustach urzędnika administracji państwowej specjalnej - którym jestem jako pracownik IPN. W związku z tym przepraszam wszystkie osoby, które poczuły się urażone tymi wypowiedziami i formą mojego wystąpienia - nie tylko z miasta Czarne, ale także moje Koleżanki i Kolegów z Instytutu Pamięci Narodowej. Broniłem wartości patriotycznych, broniłem dobrej sławy Żołnierzy Wyklętych, zwłaszcza atakowanego bez pardonu majora +Łupaszki+, ale forma tej obrony była wysoce niewłaściwa, co stwierdzam z ubolewaniem" - napisał Szubarczyk.

Piotr Szubarczyk jest pracownikiem biura edukacji Instytutu Pamięci Narodowej w Gdańsku, a do Domu Kultury w Czarnem zaprosiło go – jak podaje polsatnews.pl - stowarzyszenie "Brygada Inki".

"Przyjedzie niekwestionowany autorytet, znawca historii Polski. Autor niezliczonej ilości publikacji oraz książek. Zachęcamy wszystkich do przybycia i wysłuchania wykładu nietuzinkowego gościa" głosiły zapowiedzi na Facebooku, teraz nie ma już ich w sieci.

"Łże jak pies"

Co się dokładnie wydarzyło się podczas konsultacji? Kiedy "uczestnicy spotkania zaczęli wskazywać, że nie wszyscy wyklęci byli bohaterami", przedstawiciel IPN przerywał innym, mówiąc": "opowiada głupoty" i "łże jak pies".

"Pracownik IPN próbował też zagłuszyć emerytowanego nauczyciela, śpiewając w języku rosyjskim. "Przymknij się, do cholery!" - krzyczał też w stronę mężczyzny", podał polsatnews.pl.

Po spotkaniu, Szubarczyk napisał na FB, że widział w Czarnem "sowieckich agentów", "tchórzliwe kanalie" i "zielonych ludzików". To wyjątkowa swołocz! Wyniki plebiscytu to efekt manipulacji tych agentów – dodał. Po czym skwitował: Ja to mogę skomentować tylko cytatem z Marszałka (mamy rok 100-lecia Niepodległości), więc taki cytat ma uzasadnienie: "J*** was pies!". I tak Polska wygra tę batalię! A na was naplują kiedyś wasze wnuki.

Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych już zapowiedział, że złoży skargę na pracownika IPN.

Oto niewiarygodny pokaz arogancji urzędnika państwowego, któremu wszystko się pomieszało. Przyjeżdżając do niewielkiej miejscowości uznał siebie za kogoś lepszego, "władzę" na wzór szlachetki spoglądającego z wyższością na niepiśmiennych chłopów. Tymczasem to mieszkańcy Czarnego są de facto jego pracodawcami. Jego pensja pochodzi min. z ich podatków – podano na stronie FB OMZRiK. A także: Będziemy domagać się wyciągnięcia surowych konsekwencji wobec urzędnika, który przekroczył wszelkie granice przyzwoitości.

Na sprawę zareagował już znany prawicowy historyk, dr Sławomir Cenckiewicz. Przyznał, że pracował z Piotrem Szubarczykiem w gdańskim oddziale IPN i już w 2006 były z nim problemy.