Marek Falenta został skazany za aferę podsłuchową. W więzieniu ma stawić się 23 maja i odsiedzieć 2,5 roku więzienia. Jak podaje "Gazeta Wyborcza", karę będzie odbywał w więzieniu na warszawskim Grochowie, gdzie osadzonymi są głównie kobiety po niewielkich wyrokach.  Falenta potwierdził tę informację na swoim Twitterze.

Mimo, że obrońcy biznesmena złożyli wniosek o wstrzymanie kary, sąd się na to nie zgodził. Wydana została także negatywna opinia w sprawie ułaskawienia go przez prezydenta. O to starała się u Andrzeja Dudy jego żona. Ale jak dowiedziała się "GW" prezydent odesłał wniosek do sądu z prośbą o jego ocenę. W więzieniu Falenta będzie przebywał do czasu kasacji, w której jego obrońcy chcą uniewinnienia. Termin rozprawy nie został jeszcze wyznaczony. Sam Falenta nie odpowiedział na pytanie, czy stawi się w więzieniu.

Moim celem było wyłącznie dążenie do prawdy i teraz płacę za mój bezinteresowny patriotyzm i poświęcenie dla kraju. Historia oceni mnie sprawiedliwie – powiedział w rozmowie z "GW".

W latach 2013-2014 Falenta wraz z dwoma kelnerami zakładał podsłuchy w warszawskich restauracjach. Nagrano wówczas ponad 100 polityków, urzędników państwowych i biznesmenów. Publikacja rozmów była powodem dymisji kilku ministrów oraz powodem przegranej PO w wyborach w 2015 roku.