Policja weszła do domu opieki w Radości

Dziennik "Polska" dotarł do wstrząsających filmów, na których widać, jak personel w prywatnym domu opieki w podwarszawskiej Radości znęca się nad kobietami / Inne
"Zamknij mordę!", "Otwórz mordę, żryj!" - tak do starych, schorowanych kobiet w prywatnym domu opieki w podwarszawskiej Radości wrzeszczały opiekunki. Dziennik "Polska" dotarł do wstrząsających filmów, na których widać, jak personel pensjonatu wulgarnie wyzywa kobiety i je bije. Prokuratura już wszczęła śledztwo - dowiedział się dziennik.pl. A policja właśnie wkroczyła do pensjonatu.
- Była opiekunka z domu starości: To makabra
- Pierwsza kara dla właścicieli domu terroru
- Kolejna wstrząsająca opowieść z domu terroru w Radości
- Torturowane staruszki będą zeznawać
- Zarzuty dla kierowniczki domu terroru
- Opiekunowie z domu terroru w Radości staną przed sądem
- Dom opieki w Radości działa bez zezwolenia
- Staruszki katowane w domu opieki
- Pracowałam w tym piekielnym domu opieki
- Oskarżonym z domu terroru grozi pięć lat
- Tortury w domach starców są w całej Polsce
- Przesłuchują świadków w Radości
- Zakład opieki w Krakowie torturuje ludzi
- Będzie interwencja w szpitalu, w którym torturują ludzi
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -14°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
>>> Zobacz jeden ze wstrząsających filmów <<<
Te sceny mrożą krew w żyłach. Na filmach nagranych telefonem komórkowym widać, jak pracownicy domu opieki dręczą fizycznie i psychicznie starsze, zniedołężniałe kobiety.
Na pierwszym filmie widać, jak personel sadza na wózku około 80-letnią "Ziutę". Wózek ma otwór w siedzisku, umożliwiający wypróżnienie. Kobieta wie, co ją czeka. Krzyczy: "Ja nie chcę kupy!". Opiekunka uderza ją w twarz. "Zamknij mordę" - mówi i z całej siły naciska na brzuch staruszki.
"A bo w ryja dostała..."
Na filmie drugim kierowniczka ośrodka szykuje do mycia "Tośkę". Trzy razy uderza ją w twarz otwartą dłonią. "K..., co plujesz? Jak ci zaraz popluję, to się zesrasz!" - wrzeszczy, po czym każe podwładnemu wyjąć "Tośce" sztuczną szczękę. "Co takie czerwone?" - pyta po wyjęciu protezy i sama odpowiada: "A bo w ryja dostała".
To inna opisywana przez dziennik scena: rozbawiona kierowniczka opowiada historię, jak to opiekunka dotykała rozrusznika serca jednej z pensjonariuszek. Pokazuje, jak staruszka dyszała. W międzyczasie wkłada do wanny podopieczną. "Myj się babciu, bo dostaniesz w pilotkę, zaraz cię ocucę" - mówi. Staruszka wyje, kierowniczka przedrzeźnia ją, wyjąc jeszcze głośniej.
"Gnijesz, umierasz..."
Kobiety były kopane w pośladki, gdy poruszały się za wolno - relacjonuje "Polska". Przywiązywano je do łóżek, żeby w nocy nie ściągały pieluch i nie brudziły pościeli. Kierowniczka wiele razy wyzywała niepełnosprawną umysłowo pensjonariuszkę od debili lub "maciory". Do kobiety, która miała na plecach krwawe odleżyny, opiekunka mówiła: "Gnijesz, umierasz".
Drastyczne sceny uwiecznił i przekazał dziennikowi Łukasz K., który przez dwa miesiące pracował w Radości jako poborowy, odrabiający zasadniczą służbę wojskową ze względu na wyznawane zasady moralne. Mężczyzna nie uznaje przemocy - tłumaczy "Polska".
To, co najbardziej nim wstrząsnęło, to scena z 31 października. Gdy przyszedł do pracy, zobaczył jedną ze staruszek w ciężkim stanie. "Siedząc na krześle, zaczęła charczeć i bulgotać" - opowiada. Ale opiekunki tylko stały i przyglądały się. "Akurat trafiła na Święto Zmarłych" - skomentowały. Położyły kobietę do łóżka. Po chwili jedna z opiekunek stwierdziła, że staruszka nie żyje.
Czysty, zadbany dom
Prywatny pensjonat w Radości prowadzony jest przez fundację "Betania". Rodziny i bliscy pensjonariuszek ośrodka niczego do tej pory nie podejrzewali. Niczego nie zauważyli też lekarze, neurolodzy i księża odwiedzający dom - czytamy w "Polsce".
Dziennikarz gazety odwiedził placówkę w Radości. Pisze, że to czysty i zadbany dom, który robi dobre wrażenie. W czasie odwiedzin personel jest serdeczny dla podopiecznych i ich rodzin. Ale to, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami, to prawdziwy dramat. Żadna z opiekunek nie ma odpowiedniego wykształcenia i nie jest profesjonalną pielęgniarką.
Kierowniczka placówki zaprzecza wszystkiemu, co dziennikowi "Polska" powiedział, ale też pokazał na filmach Łukasz K. Mówi, że w jej placówce nie stosuje się przemocy: ani psychicznej, ani fizycznej. Twierdzi też, że zawiadomiła już prokuraturę o... porzuceniu przez mężczyznę zastępczej służby wojskowej. "On nie wygra tej wojny, w żaden sposób" - mówi.
Śledztwo i policja
O ujawnieniu szokującego filmu, do domu wkroczyła policja. Przesłuchuje kobiety i personel. Sprawą zajęła się też prokuratura. Już wiadomo, że dom opieki działał bez zezwolenia. Opiekunkom, które znęcały się nad swoimi podopiecznymi, może grozić nawet 10 lat więzienia.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!