Będziemy płacić słony autoharacz
Za dwa lata utrzymanie naszych samochodów bardzo podrożeje. Nawet o kilka tysięcy złotych rocznie - donosi "Wprost". Dlaczego? Bo będziemy musieli naprawiać auta w autoryzowanych serwisach i tylko z użyciem oryginalnych części. Bruksela skapitulowała przed producentami aut.
- Corolla - zawsze można na nią liczyć
- Wszystko, co trzeba wiedzieć o... fordach
- Jak wybrać właściwy olej silnikowy?
- Renault Laguna po 100 tys. kilometrów...
- Dacia logan - sto tysięcy km bez zadyszki
- Walcz z partaczami!
- Hamulce citroena są groźne, bo wadliwe
- Zrób i zapomnij
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Teraz samochody na gwarancji mogą być reperowane z użyciem tańszych części zamiennych, które nie są oryginalne i nie mają znaczków producenta naszego auta. Takich napraw dokonują również autoryzowane serwisy. Po 31 maja 2010 roku tak robić już nie będą mogły. A my, jeśli pojedziemy do nieutoryzowanego warsztatu, żeby zaoszczędzić pieniądze na naprawie, stracimy gwarancję.
Wtedy bowiem przestanie obowiązywać specjalne unijne rozporządzenie w tej sprawie. I nie będzie przedłużone, bo Komisja Europejska wywiesiła białą flagę pod presją producentów samochodów. To właśnie im najbardziej na tym zależało, bo nawet jeśli tracą na słabej sprzedaży samochodów, to potem to sobie odbiją pobierając haracz za oryginalne części zamienne.
Tylko na okresowe przeglądy właściciele aut na gwarancji będą wydawali rocznie nawet o kilka tysięcy złotych więcej niż dotychczas. Niedługo do drogich autoryzowanych stacji obsługi będzie trzeba jeździć nawet na najbardziej prozaiczne naprawy. Sami będziemy mogli co najwyżej wlać do auta paliwo i płyn do spryskiwaczy - pisze "Wprost".






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!