Wczoraj prokurator Marek Wełna, naczelnik Prokuratury Krajowej w Krakowie poinformował o liście, który napisał porwany we wrześniu w Pakistanie inżynier do swej rodziny. Według słów Wełny prokuratura otrzymała list od Polaka za pośrednictwem ministerstwa spraw zagranicznych.

Dziś rzecznik MSZ, Piotr Paszkowski stanowczo zaprzeczył, żeby jakikolwiek list od Polaka dotarł do MSZ i był komukolwiek przez ministerstwo przekazany.

Prokurator Andrzej Szutowski z Prokuratury Krajowej w Krakowie ujawnił DZIENNIKOWI, że list przyszedł pocztą dyplomatyczną, co oznacza, że nie musiał przechodzić przez MSZ.

Oznacza to, że list ten mógł trafić razem z pocztą dyplomatyczną do jakiejś ambasady lub konsulatu w Polsce. Stamtąd został zaś przekazany do prokuratury.

"Nie ma znaczenia, czy list dotarł do nas przez MSZ, przez agencję wywiadu, czy też przez gołębia pocztowego. Jesteśmy w posiadaniu tego listu" - powiedział DZIENNIKOWI Szutowski. Nie chciał ujawnić żadnych szczegółów. Dodał jedynie, że z listu wynika, iż Polak żyje.