MARIUSZ GRUZA: Przyjeżdża pan do naszego kraju z niezwykle kontrowersyjną wystawą, na której prezentowane są spreparowane ludzkie ciała. Kim jest człowiek, który wpadł na taki pomysł?
DR ROY GLOVER*: Jestem emerytowanym wykładowcą anatomii Uniwersytetu w Michigan. To moja pasja, którą chcę zarazić innych ludzi. Myślę, że ludzkie ciało jest tematem ważnym dla wszystkich, a my po prostu stwarzamy warunki do poznania i zgłębienia tej dziedziny wiedzy.

Nie sądzi pan, że jednak czym innym są pokazy laboratoryjne przeprowadzane dla studentów medycyny, a czym innym wystawianie ciał na widok publiczny?
Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Uważam, że tego typu wystawy, których celem jest edukacja są potrzebne. Oczywiście musi być to robione dobrze, ostrożnie i z pełnym szacunkiem.

Czy nie stosuje pan przypadkiem terapii szokowej, której celem jest wywołanie skandalu
Naszą intencją nie jest szokowanie, lecz edukacja i absolutnie nie chcemy wywoływać żadnego skandalu.

Ale przecież taką edukację można prowadzić, zastępując ludzkie ciała np. tworzywem sztucznym.
Jeżeli chcemy uświadomić ludziom, jak skomplikowane i złożone jest ludzkie ciało, nie możemy stosować sztucznych materiałów, które nigdy w sposób idealny nie odzwierciedlą tego, co kryje nasz organizm. Ciało nigdy nie kłamie, ponadto nigdy nie znajdziemy dwóch identycznych organizmów. Oczywiście musi być to robione zgodnie z prawem i w sposób całkowicie profesjonalny.

Skąd bierze pan ciała, które są prezentowane na wystawie?
Ciała pozyskujemy z Chin. Współpracujemy tam z jednym z laboratoriów zajmujących się konserwacją zwłok. Są to zawsze ciała osób, które zmarły z przyczyn naturalnych.

A w jaki sposób pozyskiwane są płody i zarodki ludzkie, które można oglądać na wystawie?
Wszystkie płody oraz embriony znajdujące się w galerii obumarły w macicy z powodu komplikacji ciążowych. Chcę także podkreślić, że wszystko prowadzone jest zgodnie z prawem.

Czy nie widzi pan różnicy między zgodą na wykorzystanie zwłok do badań naukowych a zgodą na pokazywanie ciała jako eksponatu?
Ciało przekazywane jest na cele naukowe i edukacyjne, a nasza wystawa jest jedną z form edukacji, dlatego nie jest to na pewno pogwałcenie woli zmarłego.

Ile ludzkich ciał jest potrzebnych, aby powstała taka wystawa?
Na wystawie znajduje się trzynaście pełnych ciał oraz 250 organów. To jest optymalna ilość, dzięki której możemy pokazać zwiedzającym, jak funkcjonuje ludzki organizm.

Mówi pan dużo o edukacji, ale przecież jest to przedsięwzięcie komercyjne. Nie boi się pan zarzutów, że zarabia pan na ludzkich ciałach?
Odpowiedź jest prosta. Jeżeli nie będziemy zarabiać pieniędzy, to nie będziemy mogli prowadzić naszej działalności edukacyjnej skierowanej do jak największej liczby ludzi. Pieniądze wykorzystujemy także do organizacji innych wystaw i przedsięwzięć propagujących naukę.

Czy nie ma pan żadnych wątpliwości etycznych związanych z tą wystawą?
Nie, gdyż żadne standardy etyczne nie zostały pogwałcone. Na całym świecie studenci medycyny uczą się na ludzkich zwłokach. To nie może być jakaś tajemna wiedza dla nielicznych. Owszem wystawa jest wyjątkowa i unikatowa, ale została stworzona dlatego, by szersza publiczność mogła znaleźć odpowiedzi na nurtujące ją pytania.

Wystawa nie ma żadnych ograniczeń wiekowych. Czy uważa pan, że powinny ją oglądać dzieci?
W Stanach Zjednoczonych współpracujemy z wieloma szkołami, gdzie prowadzimy zajęcia z dziesięciolatkami. Jednak na nasze wystawy przychodzą także młodsze dzieci. Nie chcemy wprowadzać żadnych ograniczeń i podjęcie decyzji zostawiamy rodzicom. To oni muszą dziecku wytłumaczyć, gdzie idzie oraz po co. Jestem przekonany, że dla najmłodszych będzie to wspaniałe doświadczenie.

*dr Roy Glover, dyrektor ds. medycznych wystawy "BODIES... The Exhibition"