Grypa zdominowała inne infekcje
Lekarze rodzinni obserwują, że wirus grypy niemal całkowicie wyparł inne patogeny. Skala wzrostu zachorowań jest ogromna i bardzo szybka.
"W grudniu mieliśmy 270 przypadków grypy, co w porównaniu do listopada, kiedy takich zachorowań było zaledwie 16, oznacza wzrost o 1500 procent. A to dopiero początek" – podkreśla w rozmowie z WP abcZdrowie Marcin Dymkowski, lekarz rodzinny z województwa pomorskiego.
Od początku roku tylko w jednym gabinecie odnotowano już dziesiątki potwierdzonych przypadków. "Do tego trzeba doliczyć 176 nieokreślonych zapaleń, wśród których też może być grypa, bo zdarza się, że w teście nie wychodzi ona od razu, tylko dopiero po 48 godzinach. Aktualnie mniej więcej dwie trzecie moich pacjentów przychodzi z infekcjami, z czego już u połowy wychodzi grypa" – wyjaśnia lekarz.
Specjaliści zwracają uwagę, że grypa często zaczyna się gwałtownie: wysoką gorączką, silnymi bólami mięśni, osłabieniem i kaszlem. U części pacjentów, zwłaszcza dzieci, seniorów i osób z chorobami przewlekłymi, szybko dochodzi do powikłań.
Efekt świąt i ferii dopiero się rozkręca
Obecna fala zachorowań ma wyraźny związek z okresem świątecznym i zwiększoną liczbą spotkań. Jednak lekarze ostrzegają, że prawdziwy test dla systemu ochrony zdrowia nadejdzie wraz z powrotami dzieci z zimowego wypoczynku.
"Widzimy już więc efekt świąt, ale najsilniejszego uderzenia spodziewam się w lutym, kiedy dzieci zaczną wracać z ferii. Wtedy ten wzrost jest jeszcze bardziej gwałtowny. W poprzednim sezonie mieliśmy do lutego tyle samo przypadków grypy, co w samym lutym" – dodaje Marcin Dymkowski.
Nawet 60 tysięcy nowych przypadków tygodniowo
Według prognoz ekspertów tygodniowo może pojawiać się nawet 60 tysięcy nowych zakażeń. Główny Inspektor Sanitarny wskazuje, że obecne statystyki nie oddają pełnej skali problemu.
"Aktualnie mamy co najmniej 30 tysięcy nowych zakażeń tygodniowo, ale to są dane na podstawie sprawozdań tylko z połowy POZ-tów, które nam wysyłają takie dane. W rzeczywistości takich zakażeń jest co najmniej dwa razy więcej i po lekkim spadku z powodu świąt będzie ich przybywać coraz szybciej. Szczyt tej fali przewidujemy na przełom stycznia i lutego" – podkreśla dr n. med. Paweł Grzesiowski, szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego.
Grypa to nie tylko absencje w pracy i szkołach. Co roku część chorych wymaga leczenia szpitalnego, a oddziały ratunkowe już teraz działają na granicy wydolności.
"Pamiętajmy, że co najmniej jeden procent chorych na grypę trafia do szpitala, więc coraz większe obciążenie mamy już także w szpitalach, szczególnie jeśli chodzi o szpitalne oddziały ratunkowe czy internę. Są także zgony, choć nie mamy jeszcze precyzyjnych statystyk w tym zakresie, przychodzą one z miesięcznym opóźnieniem" – dodaje szef GIS.
"Supergrypa" już w Polsce. Nowy wariant zmienia reguły gry
Eksperci zwracają uwagę na dodatkowy czynnik, który napędza obecną falę zachorowań. Chodzi o nowy podtyp wirusa grypy, potocznie określany jako "supergrypa".
"Mamy w Polsce coraz więcej chorych zarażonych nowym wariantem, który poważnie miesza w tym sezonie infekcyjnym. Jest nowy, nieznany naszej odporności, więc łatwo się szerzy. To przekłada się z kolei na większą dynamikę zachorowań. Z jednej strony wirus nie jest bardziej zjadliwy, ale z drugiej skoro mamy więcej chorych, to automatycznie – z racji skali – mamy więcej ciężkich przebiegów i powikłań wymagających hospitalizacji" – wyjaśnia dr Grzesiowski.
Specjaliści podkreślają, że właśnie ta "świeżość" wariantu sprawia, iż wiele osób choruje mimo wcześniejszych kontaktów z wirusem grypy. Układ odpornościowy potrzebuje czasu, by rozpoznać nowego przeciwnika.
Najbliższe tygodnie kluczowe
Wszystko wskazuje na to, że przełom stycznia i lutego będzie momentem krytycznym dla sytuacji epidemiologicznej w kraju. Lekarze apelują o ostrożność, ograniczanie kontaktów w przypadku objawów infekcji i szybkie reagowanie na pogarszający się stan zdrowia.