Mieszkańcy Hamburga przecierają oczy ze zdumienia. Jeszcze niedawno sklep CCH Concept Cycles przy Jungfernstieg był symbolem sukcesu i luksusu. Dwupiętrowy salon w samym sercu miasta oferował topowe modele amerykańskiej marki Specialized. Dzisiaj witryny są puste, a na drzwiach wisi kartka informująca o zamknięciu.

Sąd w Hamburgu oficjalnie rozpoczął postępowanie upadłościowe wobec spółki. Upadłość nie dotyczy tylko głównego salonu – z rynku zniknęła także filia w Blankenese oraz kluczowe centrum serwisowe w Barmbek. To potężny cios dla lokalnej społeczności rowerowej, która przywykła do najwyższej jakości obsługi w tych punktach - podaje Polskiobserwator.de.

Pułapka po pandemii

Dlaczego firma, która sprzedawała rowery warte często dziesiątki tysięcy złotych, nagle zbankrutowała? Współzałożyciel firmy, Hendrik Schmidt, wskazuje na brutalne realia rynkowe. Podczas pandemii popyt na rowery był nienaturalnie wysoki. Firmy zamawiały towar "na zapas", bojąc się przerw w dostawach. Sytuacja zmieniła się drastycznie, gdy entuzjazm opadł. Magazyny były pełne rowerów, które kupiliśmy po wysokich cenach. Gdy ceny zaczęły spadać, nie byliśmy w stanie tego zrównoważyć – wyjaśnia Hendrik Schmidt.

Reklama

Pracownicy i klienci na lodzie

Reklama

Decyzja o upadłości to dramat dla zespołu. Pracę z dnia na dzień straciło 16 osób. To fachowcy, którzy przez lata budowali renomę marki Specialized w regionie. Jednak skutki odczują przede wszystkim właściciele rowerów. Zamknięcie warsztatu w Barmbek oznacza, że wielu klientów zostało bez autoryzowanego serwisu w pobliżu.

Obecnie osoby potrzebujące naprawy lub przeglądu technicznego mają trudny orzech do zgryzienia. Właściciel odsyła ich do Kilonii. To właśnie tam Schmidt prowadzi swój pierwszy sklep – Picocycles, założony jeszcze w 2003 roku.

Czarna seria w branży rowerowej

Przypadek CCH Concept Cycles to nie odosobniony incydent, ale część większego trendu. Niemiecki rynek rowerowy, szczególnie w segmencie e-bike i premium, drży w posadach. W kwietniu 2025 roku upadłość ogłosiła firma ebike Company GmbH. Wcześniej problemy miały tak znane marki jak VanMoof czy hamburskie Bonvelo.

Eksperci zauważają, że rynek nasycił się szybciej, niż przewidywano. Klienci, którzy kupili drogie rowery elektryczne dwa lub trzy lata temu, nie planują teraz wymiany sprzętu. Jednocześnie konkurencja ze strony tańszych producentów oraz rosnące koszty życia sprawiają, że luksusowy rower przestaje być priorytetem w domowym budżecie.

Mimo fatalnej sytuacji, Hendrik Schmidt nie chce składać broni. Jak podaje Polskiobserwator.de, przedsiębiorca analizuje obecnie nowe modele działalności, które mogłyby uratować choć część biznesu. Istnieje cień szansy, że centrum serwisowe w Barmbek zostanie ponownie otwarte pod nowym szyldem.