Stanowski wpisał się w propagandę Kremla

Z kamerą do Królewca pojechała Maria Wiernikowska. Dziennikarka rozmawia z jego mieszkańcami i pokazuje, jak obecnie wygląda życie w Rosji. Po obejrzeniu materiału można dojść do wniosku, że Putin jest dobry, Rosja to kraj mlekiem i miodem płynący, wszyscy ją atakują, Armia Czerwona wyzwala Ukrainę, a jedyną niedogodnością dla Rosjan mieszkających w Królewcu jest brak wiz, który wiąże się z brakiem możliwości wjazdu do Polski.

Reklama

Reportaż oburzył prof. Mieńkowską-Norkiene. Jej zdaniem Stanowski udostępniając na swoim kanale takie materiały idealnie wpisuje się w propagandę Kremla. Udzielał możliwości wypowiadania się wielu osobom, które piały z zachwytu na temat Putina - powiedziała w "Poranku TOK FM" ekspertka.

Ekspertka uderzyła w Stanowskiego

Mieńkowska-Norkiene zwróciła uwagę, że jeżeli ktoś jedzie i w sposób absolutnie niezakłócony robi taki reportaż, to pojawia się pytanie, czy to było robione bez wiedzy i zgody Rosji czy za zgodą. Gdzie władze rosyjskie podejrzewały albo miały wręcz pewność, że będzie to reportaż, który nie tylko Rosji nie zaszkodzi, ale wręcz pomoże, ponieważ wpisze się w propagandę kremlowską. Co, jak się później okazało, chyba dostrzegli niemal wszyscy, którzy go zobaczyli. Ja nie byłam w stanie tego obejrzeć po prostu, z powodów estetyczno-etycznych. Ale uważam, że konsekwencje polityczne tej kwestii mogą być daleko idące, ponieważ Stanowski to jest wyjątkowy szkodnik - oceniła w "TOK FM' prof. z Uniwersytetu Warszawskiego.