Od stycznia 2025 roku obowiązuje bezwzględny zakaz wyrzucania tekstyliów do odpadów zmieszanych, a kontrole prowadzone przez gminy i firmy wywozowe są coraz częstsze i bardziej skrupulatne. Skutek? To nawet potrójny wzrost opłat. O sprawie pisze serwis warszawawpigulce.pl.

Wspólnoty na celowniku kontroli

Pani Jolanta z warszawskiego Mokotowa długo nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła na nowym rozliczeniu. Opłata za śmieci wzrosła z 112 do 336 zł miesięcznie. Powód? Kontrola wykazała tekstylia w pojemniku na odpady zmieszane. Jedna stara kurtka wystarczyła, by cała wspólnota przez trzy miesiące płaciła karną stawkę.

Reklama

Takich historii przybywa z miesiąca na miesiąc. Problem polega na tym, że w zabudowie wielorodzinnej obowiązuje odpowiedzialność zbiorowa. Firma odbierająca odpady nie ustala, kto konkretnie wrzucił ubrania do czarnego pojemnika. Wystarczy stwierdzenie nieprawidłowości, a informacja trafia do gminy. Kara obejmuje wszystkich mieszkańców danej nieruchomości.

Trzykrotne stawki to standard. Bywa jeszcze drożej

Reklama

Wysokość podwyższonych opłat różni się w zależności od gminy, ale mechanizm jest podobny. W Glinojecku na Mazowszu standardowa stawka wynosi 28 zł od osoby, natomiast po wykryciu złej segregacji rośnie do 84 zł. Dla czteroosobowej rodziny oznacza to niemal 2700 zł więcej rocznie.

Choć najczęściej stosowane są stawki podwyższone o 200 lub 300 procent, przepisy pozwalają gminom sięgać nawet po 400 procent podstawy. Najwyższe kary są zwykle zarezerwowane dla sytuacji, gdy w pojemnikach pojawiają się odpady niebezpieczne, takie jak baterie, chemikalia czy elektronika.

Mieszkańcy bez realnej kontroli

Lokatorzy bloków coraz głośniej protestują, wskazując, że nie mają wpływu na zachowanie sąsiadów. Często pojawia się też argument o podrzucaniu śmieci przez osoby z zewnątrz, które korzystają z osiedlowych altan. Prawo jednak nie przewiduje rozróżnienia takich przypadków.

Procedura jest prosta: kontrola wzrokowa podczas odbioru odpadów, naklejka ostrzegawcza na pojemniku, dokumentacja fotograficzna, a przy kolejnym naruszeniu – decyzja administracyjna o naliczeniu wyższej stawki. W wielu miastach wystarczy jedno zgłoszenie od mieszkańca, by następnego dnia na osiedlu pojawiła się kontrola.

Stolica nie odpuszcza. Ponad 16 kontroli dziennie

Warszawa jest jednym z przykładów miast, które szczególnie mocno egzekwują zasady segregacji. Jak informuje serwis warszawawpigulce.pl, w samym 2023 roku przeprowadzono 6104 kontrole, co daje średnio ponad 16 dziennie. Efekty pokazują skalę problemu: 131 mandatów, 9 spraw skierowanych do sądu i 197 pouczeń. Co trzecia kontrola kończyła się jakąś formą interwencji.

Kontrole prowadzą przeszkoleni pracownicy, strażnicy miejscy lub przedstawiciele firm odbierających odpady. Mają prawo zaglądać do pojemników, wykonywać zdjęcia i sporządzać notatki, które stanowią podstawę dalszych decyzji administracyjnych.

Mandaty i sądy. Kiedy kończy się pobłażanie

Podwyższona opłata to nie jedyna konsekwencja złej segregacji. Straż miejska może nałożyć mandat do 500 zł. Jeśli sprawa trafi do sądu, kara może wzrosnąć nawet do 5000 zł. Najsurowsze sankcje stosowane są w przypadkach wyrzucania do zwykłych pojemników odpadów niebezpiecznych.

Samorządy przekonują, że nie chodzi o zwiększanie wpływów z kar, lecz o osiągnięcie wymaganych poziomów recyklingu. Na 2026 rok wynoszą one 56 procent wagowo. Gminy, które nie spełnią tego obowiązku, muszą liczyć się z wysokimi karami finansowymi, sięgającymi setek tysięcy złotych.