Tu-95 są częścią rosyjskiej triady nuklearnej
Brytyjski dziennik przypomina, że pod koniec sierpnia oraz w lipcu drony dalekiego zasięgu MICH-2000, używane przez specjalną jednostkę Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU), dwukrotnie uderzyły w odległą o niemal 800 km od granicy bazę lotniczą Engels. Baza ta jest jednym z kluczowych ośrodków rosyjskiej triady nuklearnej. Zdjęcia satelitarne potwierdzają poważne uszkodzenia co najmniej dwóch bombowców Tu-95, które - zdaniem analityków - prawdopodobnie nie powrócą już do służby.
Rosja nie wyprodukowała ani jednego nowego egzemplarza Tu-95 od 1992 roku. Szacuje się, że w czynnej służbie pozostało jedynie około 20-30 takich maszyn. Służą one do odpalania groźnych pocisków manewrujących Ch-101 o zasięgu ponad 3 tys. km, wykorzystywanych do niszczenia m.in. ukraińskich elektrowni.
Tu-95 są częścią rosyjskiej triady nuklearnej. Niszczenie ich, zwłaszcza w macierzystej bazie, ma ogromny ciężar polityczny i wojskowy - ocenia w rozmowie z "Daily Telegraph" Justin Bronk, analityk ds. wojskowości z Royal United Services Institute (RUSI).
Ukraińskie drony atakują rosyjskie fabryki i rafinerie
Jak dodaje, sukces ukraińskich ataków wynika z faktu, że rosyjski system obrony powietrznej jest rozproszony z powodu powtarzających się nalotów dronów na zakłady przemysłowe i rafinerie na terytorium Rosji. Rosjanie mają po prostu mniejszą niż kiedyś gęstość systemów obrony powietrznej, które mogą przydzielić do pojedynczego obiektu - nawet tak ważnego, jak baza Engels - zaznacza ekspert.
Z kolei Robert Tollast, równiez z RUSI, podkreślił, że bombowce mają "kluczowe znaczenie dla rosyjskich ataków na ukraińską infrastrukturę energetyczną. Im mniej Tu-95 posiada Rosja, tym mniej takich rakiet z niszczycielskimi głowicami może zostać odpalonych". W miarę zbliżania się kolejnej zimy sytuacja ta staje się bardzo krytyczna, ponieważ zeszłej zimy Ukraina odnotowała deficyt energii elektrycznej wynoszący około 6 gigawatów” - dodaje.
Analitycy podkreślają, że ciągłe redukowanie marynarki wojennej stawia przed Kremlem trudny dylemat strategiczny. Im bardziej wyczerpana jest flota, tym trudniejszy staje się wybór między dalszym zaangażowaniem Rosji obecnie w działania przeciwko Ukrainie, a zachowaniem tego, co z niej pozostało, na ewentualną przyszłą konfrontację z NATO.
Rosja straciła kilkanaście samolotów Tu-95 i Tu-160
Uderzenia w bazę Engels wpisują się w szerszą, ukraińską strategię osłabiania rosyjskiego lotnictwa strategicznego. Według wyliczeń niezależnej grupy analitycznej Oryx, od początku inwazji na pełną skalę Rosja straciła lub zakwalifikowała jako uszkodzone co najmniej kilkanaście samolotów Tu-95 i Tu-160, m.in. w wyniku głośnej operacji "Pajęczyna" z czerwca 2025 roku. Z racji braku możliwości odtworzenia zasobów maszyn z czasów radzieckich, każda utrata bombowca trwale obniża zdolność Rosji do prowadzenia zmasowanych uderzeń rakietowych.
Operacja "Pajęczyna" została przeprowadzona 1 czerwca 2025 roku przez Służbę Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). Według strony ukraińskiej w wyniku operacji uszkodzonych miało zostać 41 samolotów rosyjskiego lotnictwa strategicznego. SBU wówczas najpierw przetransportowała do Rosji drony, a następnie elementy drewnianych domów. Już na terytorium Rosji bezzałogowce ukryto pod dachami domów. W odpowiednim momencie dachy zostały zdalnie otwarte, a drony wyruszyły w kierunku wyznaczonych celów – rosyjskich bombowców.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
