Dziennik Gazeta Prawana logo

Co kryją prywatne archiwa generałów? "Rozkaz Jaruzelskiego, jak rozprawić się z robotnikami"

18 lutego 2016, 09:18
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gen. Wojciech Jaruzelski przygotowuje się w studiu do odczytania przemówienia informującego o wprowadzeniu stanu wojennego (źródło: Archiwum Dokumentacji Mechanicznej, Wojskowa Agencja Fotograficzna)
Gen. Wojciech Jaruzelski przygotowuje się w studiu do odczytania przemówienia informującego o wprowadzeniu stanu wojennego (źródło: Archiwum Dokumentacji Mechanicznej, Wojskowa Agencja Fotograficzna)/Wikimedia Commons
Sprawa odnalezionych w domu zmarłego generała Czesława Kiszczaka dokumentów SB dotyczących tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek rozgrzała na nowo dyskusję o nieznanych teczkach bezpieki kryjących się w prywatnych archiwach komunistycznych generałów. Niewykluczone, że jest tam również kompromitujący generała Wojciecha Jaruzelskiego rozkaz dotyczący masakry na Wybrzeżu w 1970 roku.

Tego dokumentu szukają od wielu lat historycy zajmujący się badaniem dziejów PRL. Chodzi o rozkaz, na mocy którego milicja i wojsko użyły broni przeciwko robotnikom protestującym na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku przeciwko podwyżkom cen. Rozkaz ten miałby być podpisany przez generała Wojciecha Jaruzelskiego, ówczesnego ministra obrony narodowej. Sam Jaruzelski przez lata konsekwentnie zaprzeczał istnieniu takiego dokumentu i temu, że zezwolił na użycie broni. Jednak Lech Kowalski, biograf Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego przekonuje, że rozkaz istnieje i że niewiele brakowało, by dostał go w swoje dłonie.

- przyznaje Kowalski w rozmowie z "Super Expressem". Jednak, jak dodaje, ktoś z domowników wywołał wdowę i nie zgodziła się wydać tego dokumentu.

Zdaniem biografa Kiszczaka i Jaruzelskiego, wielu generałów ma w swoich archiwach takiej rangi dokumenty. - - opowiada Lech Kowalski.

Jak dodaje dr Piotr Gontarczyk, historyk Instytutu Pamięci Narodowej, podobne dokumenty znajdują się również w domach byłych oficerów SB. - Jednym był na przykład były funkcjonariusz Frączkowski, który przechowywał takie dokumenty u siebie. Drugim - przykład ministra sprawiedliwości z PSL Aleksandra Bentkowskiego, który niezbyt radził sobie w procesie lustracyjnym i tygodnik "Nie" zaczął publikować dokumenty SB z jego teczki. Pamiętam, że dotarły do mnie przed laty informacje dotyczące takich dokumentów w domu Wojciecha Jaruzelskiego - podkreśla w rozmowie z "Super Expressem".

- stwierdza prof. Antoni Dudek, przewodniczący Rady IPN w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl/Media
Powiązane
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj