- uważa Sokołow. W jego ocenie, taką operację Armia Czerwona mogła podjąć w drugiej połowie sierpnia. - powiedział PAP Sokołow. - ocenił.
Stanowisko Sokołowa jest sprzeczne z argumentami przytaczanymi w Rosji, iż z wojskowego punktu widzenia oddziały Armii Czerwonej, stojące na drugim brzegu Wisły, nie mogły podjąć dalszej walki. Historyk nie zgadza się także z innym określeniem, spotykanym w mediach rosyjskich, iż powstanie 1944 roku było politycznie skierowane przeciwko ZSRR, a więc Moskwa nie mogła go wesprzeć. - zauważył Sokołow.
W styczniu br. rządowy dziennik "Rossijskaja Gazieta" opublikował informację o dokumentach archiwalnych ministerstwa obrony Rosji dotyczących powstania warszawskiego. Armia Krajowa - napisała wówczas "RG" - "nie uwzględniała sytuacji na froncie radziecko-niemieckim i ograniczonych możliwości oddziałów Armii Czerwonej, które wśród ciężkich walk podeszły pod miasto". W materiale tym "RG" opisuje AK jako organizację prowadzącą "działalność terrorystyczną na tyłach Armii Czerwonej w Polsce, na Białorusi i Litwie w latach 1944-45".
Jak mówi Sokołow, dziś w Rosji wracają w ocenach powstania warszawskiego "radzieckie sztampy", zgodnie z którymi powstanie - podkreślił historyk.
Interpretacja znana z historiografii radzieckiej jest w takim czy innym stopniu obecna we współczesnych rosyjskich podręcznikach. Ocenia się, że powiedział Sokołow.
Zdaniem historyka jest naturalnym zjawiskiem to, że każdy naród w swojej pamięci o II wojnie światowej - zastrzegł. - podkreślił Sokołow.