Dziennik Gazeta Prawana logo

Resort Boniego ściągnął kłopoty na branżę internetową

16 lipca 2012, 07:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Michał Boni
Branża IT ocenia: rząd nie rozróżnia reklamy telewizyjnej i internetowej/Newspix
Branża IT ocenia: rząd nie rozróżnia reklamy telewizyjnej i internetowej. Artykuł 47e w projekcie nowelizacji ustawy o radiofonii i telewizji rozszerza regulacje, jakim podlegają stacje telewizyjne, na serwisy internetowe. To spore utrudnienia dla internetowych przedsiębiorców.

Kiedy miesiąc temu okazało się, że Polska mimo ponagleń ze strony Komisji Europejskiej nie wdrożyła unijnej dyrektywy audiowizualnej i grożą nam kary finansowe, Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji szybciutko przedstawiło projekt ustawy, która ma rozwiązać ten problem. Wprawdzie nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji załatwia sprawę z KE, ale przy okazji rodzi nowe kłopoty.

Chodzi o art. 47e. Największe organizacje branżowe apelują: trzeba go poprawić, bo obowiązki, jakie nakłada na przedsiębiorców internetowych, będą blokowały działalność serwisów. – pisze do ministra Michała Boniego Związek Pracodawców Branży Internetowej IAB.

Gdyby ten przepis wszedł w życie, to nawet właściciel małego wideobloga czy serwisu z nagraniami wideo musiałby uważać, by w publikowanych nagraniach nie umieścić filmu, w którym znalazłyby się konkretny produkt czy marka. Byłoby to traktowane jako lokowanie produktu i podobnie jak w telewizji trzeba by było o tym zawiadamiać widza.

Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji twierdzi, że próba wpływania na internetowe formy reklamowe, różniące się diametralnie od reklamowych przekazów stosowanych w telewizji i radiu, świadczy o niezrozumieniu specyfiki funkcjonowania reklamy internetowej. W przypadku telewizji i radia reklama jest nadawana linearnie, podobnie jak przekaz audiowizualny, ale w internecie obowiązują inne formaty reklamowe, które w większości nie są ograniczone do bloku reklamowego.

W opinii Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan przepis nie uwzględnia przyjętej przez dyrektywę zasady minimum regulacji i nakłada na dostawców usług medialnych ograniczenia nieproporcjonalne do zasięgu i roli, jaką wywierają one na społeczeństwo.

– podkreśla Aneta Jaskólska, radca prawny, członek zarządu Redefine, właściciela serwisu VoD Ipla. – dodaje Jaskólska.

Problemy z wdrażaniem dyrektywy audiowizualnej ciągną się od miesięcy. Na początku zeszłego roku rozgorzała burza, bo ówczesna wersja ustawy medialnej była tak daleko posunięta, że zgodnie z nią osoby udostępniające treści wideo na swoich stronach miały mieć obowiązek ich rejestracji w specjalnym wykazie. Obowiązki, jakie nakładał na nie projekt ustawy, były zbliżone do tych, które dotyczą dostawców telewizji. Ostatecznie po licznych protestach kontrowersyjne przepisy odrzucono. Unijna dyrektywa musi jednak zostać wdrożona, stąd kolejna wersja ustawy medialnej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj