Naczelny polski "antyfaszysta" Rafał Pankowski gdy mnie zobaczył to po prostu uciekł - pisze na Facebooku Krzysztof Bosak, były poseł LPR obecnie w Ruchu Narodowym. Bosak relacjonuje, że idąc do studia nie wiedział, że będzie dyskutował właśnie z Pankowskim, współzałożycielem walczącego z rasizmem stowarzyszenia "Nigdy Więcej" - Ani on nie wiedział, że będzie dyskutował ze mną - pisze Bosak.

Reklama

Panowie spotkali się w charakteryzatorni studia TVP przy pl. Powstańców Warszawy w centrum stolicy. - I jak zareagował? Odmówił rozmowy!! Wyszedł z telewizji nim nadeszła pora emisji programu. Oddał mecz walkowerem. (...) Gość jest najwyraźniej mistrzem uniku. Mocny tylko na swoim gruncie - triumfował Bosak.

Pankowski w rozmowie z dziennik.pl przedstawia jednak swoją wersję. Przyznaje, że redakcja "Panoramy dnia" zaprosiła go do programu i poinformowała, że jego adwersarzem będzie Adam Bodnar z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. - Kilkanaście minut przed programem okazało się, że mam jednak rozmawiać z Krzysztofem Bosakiem. Redakcja przeprosiła mnie za nieporozumienie, a ja przeprosiny przyjąłem, ale uznałem że umowa została naruszona - mówi nam Pankowski

- Nie przestraszyłem się, bo pan Krzyś Bosak nie jest człowiekiem, którego można by się przestraszyć – dodaje.

Nasz rozmówca twierdzi, że telewizja publiczna nie powinna stawiać na równi wartości demokratycznych z tymi, które głoszą Bosak i jego organizacja - Czy warto dawać przestrzeń publiczną ludziom, którzy głoszą hasła nacjonalistyczne i faszyzujące? Dla mnie ta rozmowa byłaby poniżająca - mówi nam Pankowski.

Ostatecznie Hanna Lis rozmawiała w studio tylko z Bosakiem.