Międzynarodowy zespół badaczy, kierowany przez Arianne Cease z Arizona State University, opracował prostą metodę ograniczania szkód powodowanych przez szarańczę. Co ważne, skuteczność tej metody po raz pierwszy potwierdzono w rzeczywistych warunkach rolniczych, a nie tylko w laboratorium.
Dlaczego szarańcza jest tak groźna?
Szarańcza to szczególny rodzaj konika polnego, który w sprzyjających warunkach potrafi przejść dramatyczną przemianę. Z samotnego, niepozornego owada staje się częścią ogromnego, wędrownego roju, zdolnego w krótkim czasie zniszczyć uprawy na obszarze wielkości wielkiej metropolii.
Taka transformacja zachodzi, gdy pojawią się dwa czynniki: obfite opady deszczu i duże zagęszczenie owadów. Wówczas zmienia się ich zachowanie, wygląd, a nawet funkcjonowanie mózgu. Szarańcze zaczynają migrować, a ich apetyt rośnie do destrukcyjnych rozmiarów.
„Dieta pączkowa” szarańczy
Przez ponad 15 lat badań naukowcy zauważyli interesującą zależność: plagi szarańczy częściej pojawiają się tam, gdzie rośliny rosną na ubogiej w składniki odżywcze glebie. Takie rośliny zawierają dużo węglowodanów i niewiele białka — a to idealne pożywienie dla szarańczy.
Badacze nazwali ten schemat „dietą pączkową”. Podobnie jak sportowcy przed maratonem, szarańcze potrzebują dużej dawki węglowodanów, aby zasilić długie migracje.
Z kolei rośliny rosnące na glebach bogatych w azot zawierają więcej białka i mniej cukrów. Dla szarańczy to zła wiadomość, ich organizmy nie radzą sobie z nadmiarem białka i nie otrzymują wystarczającej ilości energii.
Eksperyment w senegalskich gospodarstwach
Aby sprawdzić, czy można wykorzystać tę wiedzę w praktyce, naukowcy przeprowadzili badanie z udziałem 100 rolników z dwóch wiosek w Senegalu. Każdy z nich uprawiał dwa poletka prosa: jedno nawożone azotem, drugie pozostawione bez nawozu.
Wyniki były jednoznaczne. Na nawożonych polach pojawiło się mniej szarańczy, szkody w uprawach były mniejsze, a plony były aż dwukrotnie wyższe. Co równie istotne, zwiększona zawartość azotu w glebie nie spowodowała pojawienia się innych szkodników.
Kompost zamiast drogich nawozów
Choć nawóz azotowy sprawdził się w badaniu, jego regularne stosowanie jest kosztowne i trudne do utrzymania w dłuższej perspektywie. Dlatego naukowcy zaproponowali alternatywę: kompostowanie resztek roślinnych.
Rolnicy w Senegalu szybko podchwycili ten pomysł. Zamiast spalać pozostałości po zbiorach, zaczęli wykorzystywać je do wzbogacania gleby w naturalny sposób. Lepsza jakość gleby, mniej szarańczy i stabilniejsze plony.
Mała zmiana, wielkie konsekwencje
Choć finansowanie projektu zakończyło się w 2025 roku, lokalne społeczności kontynuują działania na własną rękę. Naukowcy starają się obecnie o środki, które pozwolą rozszerzyć tę metodę na inne regiony świata dotknięte plagami szarańczy.
To badanie pokazuje, że walka z jednym z najstarszych wrogów rolnictwa nie musi opierać się wyłącznie na chemii czy kosztownych technologiach. Czasem wystarczy lepiej zrozumieć naturę.
Źródło: Arizona State University