Dziennik Gazeta Prawana logo

Rewolucyjna rakieta powstała w NASA po godzinach

22 lipca 2008, 01:41
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Rakieta Jupiter to dziecko wahadłowców
Rakieta Jupiter to dziecko wahadłowców/Inne
Już za dwa lata wahadłowce odejdą na zasłużoną emeryturę. W 2015 r. ich miejsce zajmą statki napędzane rakietami Ares. Ale czy na pewno tak się stanie? Nie wiadomo, gdyż w łonie NASA powstał rewolucyjny projekt zupełnie nowej rakiety Jupiter. Grupa inżynierów opracowała go... w wolnym czasie - pisze DZIENNIK.

NASA rozpoczyna produkcję nowych rakiet z dwóch powodów. Po pierwsze mają one zasilać statki, które po wieloletniej przerwie ponownie zabiorą człowieka na księżyc. Po drugie wyniosą na orbitę kolejną generację wahadłowców - tzw. Oriony, które mają polecieć w kosmos za ok. osiem lat. Jedno i drugie zadanie miały spełnić Aresy od lat konstruowane w pocie czoła przez naukowców NASA.

Jednak praca nie mogła być zbyt ciężka, skoro ci sami inżynierowie po godzinach postanowili zbudować zupełnie inną rakietę. Konstrukcją Jupiterów zajęło się 57 osób pracujących na co dzień w Marshall Space Flight Center oraz innych instytutach badawczych NASA. Ponieważ ich projekt jest niezależny od programów zatrudniającej ich firmy, większość z nich chce zachować anonimowość.

Pomysł na Jupitery opiera się na wykorzystaniu już istniejących elementów, których używano dotychczas do budowy rakiet nośnych wahadłowców. Teraz miałyby one posłużyć do budowy potężnych Jupiterów 120. Wynosiłyby one w przestrzeń kosmiczną załogowy statek kosmiczny Orion oraz 24,6 tony dodatkowego ładunku. To pierwsza przewaga Jupiterów, gdyż Aresy tej dodatkowej ładowności nie oferują.

Druga to że rakiety Jupiter będzie można - zdaniem ich projektantów 0 wykorzystać także do dłuższych misji, w tym do lotów na Księżyc. Podobnie jak w przypadku rakiet Ares załogowa wyprawa na Srebrny Glob wymagałaby dwóch startów. Pierwsza rakieta Jupiter 232 służyłaby do odtransportowania astronautów na orbitę. Tam na załogę oczekiwałyby wyniesione wcześniej statek lunarny oraz zbiornik z dodatkowym paliwem (tzw. EDS) niezbędny do dalszej podróży.

Trzecia przewaga Jupiterów to ich cena. Dzięki wykorzystaniu już istniejących i sprawdzonych części konstrukcja tego rodzaju rakiet byłaby znacznie tańsza niż Aresów. Szacuje się, że przygotowania i budowa Jupitera kosztowałyby nawet 19 mld dol. mniej niż ich konkurentów. To oznacza, że przez 20 lat służby Jupiterów NASA zaoszczędziłaby nawet 16 mld dol.

Autorzy nowatorskiego projektu zwracają też uwagę, że ich projekt wydaje się być o wiele bezpieczniejszy od Aresów. Dlaczego? Bo do odpalenia wszystkich silników Jupitera dochodziłoby jeszcze na ziemi, przed startem. Dzięki temu w razie wykrycia usterki całą procedurę można by w porę przerwać.

A jakie jest oficjalne stanowisko NASA w sprawie Jupiterów? "Ten projekt jest niewykonalny" - stwierdził Steve Cook, szef biura projektu Ares, w wywiadzie dla Associated Press. NASA nieoficjalnie oceniła propozycję swoich inżynierów na jesieni ubiegłego roku. Odrzucono ją wtedy jako opartą na niepotwierdzonych danych. "Ustaliliśmy, że to na pewno nie wypali" - podsumował Cook.

Ojcowie Jupitera nie zrazili się zarzutami i mają nadzieję na ponowną analizę ich pomysłu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj