W najnowszym numerze „Science” czytamy o komputerach, które po raz pierwszy same przeprowadzają badania i odkrywają prawa fizyki znane nam ze szkoły.
Gdyby Izaak Newton miał superkomputer wyposażony w kamerkę, mógłby postawić go pod jabłonką, a samemu udać się na spacer. Po powrocie spostrzegłby, że podczas jego nieobecności maszyna obserwowała spadające jabłka i na tej podstawie odkryła, że istnieje coś takiego jak grawitacja. Science fiction? Nic podobnego. System tego typu zbudowali Hod Lipson i Michael Schmidt z Cornell University.
Ich - a właściwie algorytm, czyli program komputerowy, w tym przypadku wyposażony w zaawansowane procedury sztucznej inteligencji - Kiedy naukowcy poruszyli nim, do komputera zaczęły spływać dane dotyczące położenia i prędkości urządzenia. Algorytm zaczął analizować te dane, łączyć je ze sobą, aż z gąszczu liczb wyłuskał stałe wielkości. Okazało się, że
W kolejnym etapie doświadczenia robot otrzymał również dane o przyspieszeniu. Po ponownej analizie znów Tym razem była to druga zasada dynamiki Newtona.
Naukowcy podkreślają, że Jednak system - rozwinięta wersja poprzedniego robota uczonych Starfisha, który potrafił sam się naprawiać - był w stanie przedrzeć się przez nie i odkryć fundamentalne zasady, jakie rządzą ruchem wahadełka.
Równie niezwykły wynalazek zbudował Ross King z Aberystwyth University. Robot o nazwie Adam jest w stanie przeprowadzać badania laboratoryjne. W doświadczeniu, które przeprowadzili naukowcy, Adam
Co konkretnie zrobiła maszyna? Najpierw dzięki sztucznej inteligencji postawiła hipotezę, że pewne geny drożdży zawierają kod - czyli przepis na budowę – konkretnych enzymów. Następnie Adam zweryfikował tę hipotezę - wyhodował drożdże na specjalnej pożywce, pobrał ich próbki i przeanalizował, a potem powtórzył wszystko jeszcze raz, by potwierdzić wyniki. "Automatyzacja to proces, dzięki któremu nauka stanie się bardziej efektywna" - mówi prof. King. "To ona odpowiadała za postęp technologiczny w XIX i XX wieku i wszystko wskazuje na to, że tak będzie dalej".
Czy grozi nam scenariusz rodem z „Terminatora”? Czy maszyny mogą rozwinąć się tak bardzo, że zagrożą ludzkości? Na razie oczywiście nie. Choć roboty są już w stanie wyręczać naukowców w pracy, a nawet same odkrywać prawa natury, to człowiek ciągle jest tym, który dokonuje interpretacji wyników doświadczeń i wyciąga wnioski. Tego nie potrafi jeszcze żaden komputer.
Rozmowa z Michaelem D. Smithem
Michael D. Smith*: Na razie nasz system obserwuje naturalne zjawiska - np. ruch wahadła - i odkrywa prawa, które nimi rządzą. Jednak nie potrafi wyjaśniać ich ludziom. W przyszłości komputery będą nie tylko opisywały nowe prawa natury, ale również opowiedzą o swoich teoriach, zinterpretują je i wyciągną wnioski. Tak jak to robią teraz naukowcy.
Wszędzie tam, gdzie jest mnóstwo danych i luki teoretyczne. A więc szczególnie w biologii, gdzie zachodzi mnóstwo skomplikowanych, trudnych do wyjaśnienia procesów biochemicznych. W tej chwili na przykład przystosowujemy nasz komputer do badania tego, co dzieje się wewnątrz pojedynczej komórki.
Algorytm, który zbudowaliśmy, faktycznie w pewien sposób łączy się z koncepcją Osobliwości. Na pewno może on pomóc przyspieszyć rozwój nauki, a także określić kolejne bariery, jakie dzielą nas od powstania naprawdę zaawansowanej SI.
Cóż, już teraz istnieje cała grupa ludzi - np. osób starszych, dla których technologia rozwija się zbyt szybko, by się nauczyć z niej korzystać. Środkiem zapobiegawczym, jaki można przedsięwziąć, jest paradoksalnie dalszy rozwój technologii. A więc budowanie systemów takich jak nasz, które pomogą nam uczyć się i utrzymać łączność z najbardziej rozwiniętą SI.
*Michael D. Smith, doktorant Cornell University, współautor pracy opublikowanej w „Science”