Kazimierz, syn Władysława Łokietka wychowywany był w ascetycznej atmosferze i początkowo nic, poza niezwykle wysokim jak na tamte czasy wzrostem około 180 centymetrów, nie zapowiadało, że wyrośnie na władcę wielkiego formatu. Nie tylko zresztą w polityce i gospodarce, ale także na polu amorów. W wieku lat szesnastu Kazimierza ożeniono z Aldoną Anną litewską, co było typowym związkiem dynastycznym, nie mającym nic wspólnego z uczuciem obopólnej miłości. Kazimierz szybko zaczął szukać zaspokojenia w ramionach innych pań. Pierwszy skandal wybuchł podczas odwiedzin młodego żonkosia u siostry Elżbiety, żony króla Węgier, na wspaniałym zamku w Wyszehradzie. Młodziutki Kazimierz dojrzał w orszaku swej siostry dwórkę Klarę Zach, która - jak pisał Jan Długosz - "wybijając się niezwykłą pięknością, łatwo przewyższała inne wdziękiem". Kazimierz zapałał "płomienną żądzą" do Klary. By ją zwabić, udał chorego, a jego siostra-królowa, wciągnięta w intrygę, pozostawiła Klarę w sypialni brata-królewicza. Ten chyba wykorzystał okazję, co przez Długosza zostało uznane za gwałt na dziewicy.

Czy takie zdarzenie w ogóle miało miejsce? Część historyków sądzi, że to tylko plotka Długosza. Ale na ten skandal wskazują inne kroniki: XIV-wieczna relacja włoska i rymowana austriacka Henryka von Muegeln, pośrednio Rocznik Traski. No i dalsze życie Kazimierza.

Jego żona Aldona - wedle Rocznika Traski - "zeszła ze świata śmiercią osobliwą i straszną" z powodu "używania życia". W chwili śmierci żony król miał zaledwie 29 lat i nie zamierzał rezygnować z miłostek. Pojechał do Pragi po kolejną żonę, najstarszą córkę króla Czech, Jana Luksemburskiego, Małgorzatę. Ponoć zakochał się nieprzytomnie w tej wdowie, ale Małgorzata wolała umrzeć, niż wyjść "za półpoganina". Małgorzatę zastąpiła więc we wrześniu 1341 r. Adelajda, córka landgrafa heskiego.

Po niedługim czasie król wrócił jednak do dawnego swobodnego życia. Jeśli Jan Długosz nie koloryzował, to król Kazimierz "jawnie i pokątnie żył z nałożnicami, których tłumy, jak jakieś siedliska sromoty, porozmieszczał w Opocznie, Czchowie, Krzeczowie i wielu innych miejscowościach". Na nic się zdały napomnienia duchowieństwa polskiego, papieża Klemensa VI, biadających nad stylem życia władcy. Zbyt śmiałych, jak wikariusza katedralnego krakowskiego Marcina Baryczkę napominającego rozwiązłego króla, Kazimierz kazał po prostu utopić w lodowatej Wiśle. W 1355 r. Adelajda została zupełnie oddalona, osadzona w murowanym Zarnowcu, a potem wygnana. Podobno miejsce w sercu króla zajęła słynna Cudka, żona Niemierzy z Gołczy herbu Mądrostka. Nie wiadomo jednak, czy Cudka w ogóle istniała. W 1994 r. historyk Józef Sliwiński udowadniał, że Cudka została wymyślona przez kolegę po fachu, wybitnego skądinąd historyka Oskara Balzera.

Ale nawet podkanclerzy króla, Janko z Czarnkowa stwierdza, że Kazimierz "sam przez się był namiętny". Potwierdziło się to podczas kolejnej wizyty w Pradze w 1356 r. Podobno król czeski Karol IV nakazał podsunąć wtedy królowi polskiemu "najpiękniejszą z prażanek" - Krystynę, wdowę po Mikłuszu Rokiczańskim. Rokiczana opierała się, gdyż chciała ślubu. 46-letni król zgodził się: "do wspólnego mieszkania i współżycia nakłonił ją jedynie ślubem udzielonym mu przez opata tynieckiego, który włożył szaty biskupie, wskutek czego kobieta była przekonana, że jest to biskup krakowski. Kazimierz popełnił więc jawną bigamię.

Po konsumpcji cielesnej z wymarzoną Czeszką okazało się, że uczucie do Krystyny jest tylko krótkotrwałą namiętnością. Według Jana Długosza Krystyna została oddalona już w roku 1356. Powodem były niezauważone wcześniej wady urody Rokiczanki. Król "dowiedział od jednego z pokojowców, że jest łysa i ma świerzb i wreszcie, kiedy nie ufając donosowi i zostawiając osąd własnym oczom, stwierdził to osobiście, natychmiast ją usunął i wziął sobie za nałożnicę kobietę żydowskiego pochodzenia Esterę z powodu niezwykłej urody". Ze związku miało się narodzić dwóch synów, a Żydzi mieli pozyskać od króla ogromne prawa.

Ale oprócz skłonności do seksualnych zmian, król chciał również mieć syna, którego nie dała mu Adelajda. Rozwód z nią odwlekał się, aż w 1365 r. niecierpliwy król, nie bacząc na papieża, ożenił się z Jadwigą, córką księcia żagańskiego. Pan młody był starszy od żony o trzydzieści lat, ale nikt się wówczas takimi drobnostkami nie zajmował. Chodziło przecież o syna, dziedzica korony 55-letniego władcy. Nadal jednak rodziły się tylko córki.

"Nieopanowany w stosunku do kobiet", jak pisze Długosz, Kazimierz schodził z tego świata 5 listopada 1370 r. bez dziedzica, kończąc panowanie dynastii Piastów na tronie polskim. Pozostawiał legendę wielkiego miłośnika kobiet. Dlaczego tak ryzykownie romansował? Być może odpowiedzi należy szukać w napięciu wewnętrznym oraz w braku potomka. Na szczęście ostatni Piast rozładowywał emocje, uprawiając seks, zamiast dopuszczać się krwiożerczych wybryków, jak czyniło wielu jego poprzedników. Gdyby dziś przyszedł do specjalisty, uznano by go pewnie za uzależnionego od miłości cielesnej. Nie dowiemy się jednak, czy król bardziej cieszył się, czy cierpiał z powodu nałogu szukania miłosnych wrażeń. Chyba że ktoś odkryje dzienniki intymne Kazimierza Wielkiego, na co się raczej nie zanosi.

wyimek:

Kazimierz, syn Władysława Łokietka wychowywany był w ascetycznej atmosferze i początkowo nic, poza niezwykle wysokim jak na tamte czasy wzrostem około 180 centymetrów, nie zapowiadało, że wyrośnie na władcę wielkiego formatu. Nie tylko zresztą w polityce i gospodarce, ale także na polu amorów