Już ponad ćwierć wieku temu, w 1980 roku, Porozumienia Gdańskie pozwoliły na utworzenie związku "Solidarność". Było to już samo w sobie rewolucją. Po raz pierwszy, bez użycia siły, "realny socjalizm" musiał ustąpić przed rzeczywistością społeczną - pisze w "Fakcie" Bernard Kouchner, minister spraw zagranicznych Francji.
Polscy robotnicy wraz z Lechem Wałęsą, a z nimi cała Polska, sprawili, że władze komunistyczne poniosły historyczną porażkę. Znamy jej skutki: dzięki swej
odwadze, zręczności politycznej i uporowi zmienili świat.
Wszystkim ludziom, takim jak ja, zaangażowanym od dawna w działalność humanitarną, obronę praw człowieka i wartości demokratycznych, narodziny "Solidarności" przynosiły ogromną nadzieję. "Solidarność" stała się od razu nakazem, zasadą i zobowiązaniem.
Zachowałem żywe wspomnienie tego światełka, które zapaliło się na Wschodzie i walki, którą trzeba było stoczyć, aby nie zgasło. Kierując wówczas organizacją "Lekarze świata", przyjechałem do Polski, gdzie wprowadzono stan wojenny, wraz z Simone Signoret i Michelem Foucault, pierwszym dyrektorem Ośrodka Cywilizacji Francuskiej w Warszawie. "Lekarze świata" organizowali transporty darów do Polski. Należało działać szybko, przywozić maszyny, papier, farby drukarskie. Bronić wolnych związków oznaczało bronić naszych wolności, próbować zmienić losy Europy.
Moje spotkania z członkami "Solidarności" i z tymi, którzy od dawna walczyli o demokrację - myślę tutaj o Bronisławie Geremku czy Adamie Michniku były wspaniałe: odnajdowaliśmy braci. Myślę również o Marku Edelmanie, który od czasu swojego zaangażowania w Bund, swojej roli w powstaniu w getcie warszawskim i wspierania "Solidarności" we wszystkich tych walkach zawsze pozostawał wierny sobie. Myślę również o kardynale Lustigerze, którego spotkałem po raz pierwszy w tych ciężkich chwilach. Oddaję cześć temu człowiekowi, który był niestrudzonym zwolennikiem wolności ludów Europy Wschodniej, a zwłaszcza Polski, swej drugiej ojczyzny. Ileż zmian nastąpiło od tych czasów! Potrafiliśmy wspólnie przemienić podziemną solidarność w dobrowolnie wybraną wspólnotę losów. Polska wstąpiła do Unii Europejskiej.
Słowo solidarność pozostało nazwą związku zawodowego, ale zaczęło również określać sposób funkcjonowania Europy, którą budujemy. Solidarnie przyjmujemy budżet unijny i solidarnie bronimy polityki Unii. Solidarnie wspieramy rozwój regionalny najuboższych terenów. Solidarnie organizujemy wspólny obszar bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Solidarnie tworzymy europejską politykę energetyczną, by stawić czoło wyzwaniom przyszłości. Solidarnie, ramię w ramię, angażujemy się w Kosowie, w Kongo i w Libanie.
Solidarność jest istotą naszej Europy. Oto dziedzictwo Porozumień Gdańskich. Wiem, że Polska i Europa potrafią być ich godne. Francja nadal będzie przypisywać szczególne znaczenie solidarności europejskiej, wspomagając rozwój europejskiej dynamiki, zapoczątkowując refleksję nad ważnymi zadaniami czekającymi nas w przyszłości, wywiązując się z odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy i całego świata. Francja nadal będzie umacniać solidarność wspólnotową.
Jestem przekonany, że Europa powinna być silna. Silna Europa to Europa mogąca działać na całym świecie, to Europa otwarta, dumna ze swych wartości i gotowa je uosabiać, Europa gotowa dzielić się swą wiedzą i talentami. Jestem pewien, że Francja i Polska pójdą właściwą drogą, wyciągając wnioski z lekcji "Solidarności", że staną się istotnymi i solidarnymi partnerami zmian. Nie zawsze jest to łatwe, wiemy o tym, ale to jeszcze jeden powód, aby nadal rozwijać naszą współpracę.
Wszystkim ludziom, takim jak ja, zaangażowanym od dawna w działalność humanitarną, obronę praw człowieka i wartości demokratycznych, narodziny "Solidarności" przynosiły ogromną nadzieję. "Solidarność" stała się od razu nakazem, zasadą i zobowiązaniem.
Zachowałem żywe wspomnienie tego światełka, które zapaliło się na Wschodzie i walki, którą trzeba było stoczyć, aby nie zgasło. Kierując wówczas organizacją "Lekarze świata", przyjechałem do Polski, gdzie wprowadzono stan wojenny, wraz z Simone Signoret i Michelem Foucault, pierwszym dyrektorem Ośrodka Cywilizacji Francuskiej w Warszawie. "Lekarze świata" organizowali transporty darów do Polski. Należało działać szybko, przywozić maszyny, papier, farby drukarskie. Bronić wolnych związków oznaczało bronić naszych wolności, próbować zmienić losy Europy.
Moje spotkania z członkami "Solidarności" i z tymi, którzy od dawna walczyli o demokrację - myślę tutaj o Bronisławie Geremku czy Adamie Michniku były wspaniałe: odnajdowaliśmy braci. Myślę również o Marku Edelmanie, który od czasu swojego zaangażowania w Bund, swojej roli w powstaniu w getcie warszawskim i wspierania "Solidarności" we wszystkich tych walkach zawsze pozostawał wierny sobie. Myślę również o kardynale Lustigerze, którego spotkałem po raz pierwszy w tych ciężkich chwilach. Oddaję cześć temu człowiekowi, który był niestrudzonym zwolennikiem wolności ludów Europy Wschodniej, a zwłaszcza Polski, swej drugiej ojczyzny. Ileż zmian nastąpiło od tych czasów! Potrafiliśmy wspólnie przemienić podziemną solidarność w dobrowolnie wybraną wspólnotę losów. Polska wstąpiła do Unii Europejskiej.
Słowo solidarność pozostało nazwą związku zawodowego, ale zaczęło również określać sposób funkcjonowania Europy, którą budujemy. Solidarnie przyjmujemy budżet unijny i solidarnie bronimy polityki Unii. Solidarnie wspieramy rozwój regionalny najuboższych terenów. Solidarnie organizujemy wspólny obszar bezpieczeństwa i sprawiedliwości. Solidarnie tworzymy europejską politykę energetyczną, by stawić czoło wyzwaniom przyszłości. Solidarnie, ramię w ramię, angażujemy się w Kosowie, w Kongo i w Libanie.
Solidarność jest istotą naszej Europy. Oto dziedzictwo Porozumień Gdańskich. Wiem, że Polska i Europa potrafią być ich godne. Francja nadal będzie przypisywać szczególne znaczenie solidarności europejskiej, wspomagając rozwój europejskiej dynamiki, zapoczątkowując refleksję nad ważnymi zadaniami czekającymi nas w przyszłości, wywiązując się z odpowiedzialności za bezpieczeństwo Europy i całego świata. Francja nadal będzie umacniać solidarność wspólnotową.
Jestem przekonany, że Europa powinna być silna. Silna Europa to Europa mogąca działać na całym świecie, to Europa otwarta, dumna ze swych wartości i gotowa je uosabiać, Europa gotowa dzielić się swą wiedzą i talentami. Jestem pewien, że Francja i Polska pójdą właściwą drogą, wyciągając wnioski z lekcji "Solidarności", że staną się istotnymi i solidarnymi partnerami zmian. Nie zawsze jest to łatwe, wiemy o tym, ale to jeszcze jeden powód, aby nadal rozwijać naszą współpracę.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|