Dziennik Gazeta Prawana logo

Wszystko na opak

4 sierpnia 2008, 01:01
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Michał Karnowski w DZIENNIKU
Michał Karnowski w DZIENNIKU/Inne
Gdzie jest granica, do której można dojść w walce politycznej? Coraz dalej, to wiemy. Czy jednak aż tak daleko, żeby posunąć się do wykorzystania funkcjonariusza służb specjalnych pracującego na niejawnym etacie w kancelarii prawnej, aby spreparował ekspertyzę mającą zniszczyć oficera związanego z poprzednim układem? I podrzucenia potem takiego fałszywego dokumentu prasie? - pyta publicysta DZIENNIKA Michał Karnowski.

Taki obraz wyłania się z analizy, jaką wykonali nasi dziennikarze, badając temat rzekomo nielegalnie przyznanych Zbigniewowi Nowkowi i jego współpracownikom mieszkań służbowych. Kierując się odpowiedzialnością, nie podajemy nazwisk prawnika, o którym mowa, i innych szczegółów. Ale sprawy nie można pominąć milczeniem.

Bo czytając tę historię, włos się może na głowie zjeżyć. W tej wojnie ludzi służb specjalnych amunicją nie jest już zwykły przeciek, ale spreparowany materiał podrzucony prasie, która jeszcze napisze, że dzielnie „dotarła” do skandalu. A więc wszystko na opak. Służby specjalne zamiast pilnować bezpieczeństwa państwa zajmują się sobą, a dziennikarze zamiast sprawdzać fakty - łykają wszystko jak odkurzacze na myjni samochodowej. To się zdarzało - ale nie pamiętam, by było realizowane tak bezczelnie.

A przecież doświadczenie ostatnich kilkunastu lat polskiej demokracji powinno nakazywać kierownictwu służb szczególną ostrożność w tego typu zabawach. Zbyt często służby specjalne wchodziły do politycznej gry i nigdy się to dobrze nie kończyło. Ani dla nich, ani dla mocodawców, ani dla demokracji. To akurat nie jest żaden wymysł - udział tych służb, w różnych zresztą barwach organizacyjnych, kładł się ponurym cieniem na polskiej polityce. Potwierdzają to niemal wszyscy potrafiący myśleć i analizować przeszłość ludzie lewicy, prawicy i centrum.

Jest stanowczo za wcześnie, by stawiać tezę, że wracają stare patologie. Ale historia, jaką opisujemy, jest poważnym sygnałem ostrzegawczym. I powinna być wyjaśniona. To się da zrobić. I trzeba - niezależnie od tego, jak bardzo opinia publiczna jest zmęczona alarmami o końcu demokracji i wszechobecnych podsłuchach. Traktowano je poważnie, gdy obecna władza była opozycją. Ale wszyscy się zgodzą, że trzeba je sprawdzać zawsze - także teraz, kiedy role się odwróciły.

Bo jeśli to prawda, to mamy do czynienia ze skandalem niepomiernie większym niż największy nawet przekręt na mieszkaniach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj