Dziennik Gazeta Prawana logo

Gruzja nie była gotowa do walki

19 sierpnia 2008, 00:57
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gruzja nie była gotowa do walki
Inne
Jeśli spojrzeć na wojnę rosyjsko-gruzińską ze ściśle wojskowego punktu widzenia, nie sposób zrozumieć, dlaczego Gruzini zdecydowali się na wkroczenie do Osetii Południowej - dziwi się w DZIENNIKU generał Roman Polko, były dowódca Gromu i były zastępca szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Żeby zapanować nad sytuacją w zbuntowanej prowincji, należało przede wszystkim racjonalnie ocenić sytuację i siły przeciwnika. Zniszczenie tunelu Roki, mostów, przejść przez trudny górski teren z Osetii Północnej do Południowej wydawały się oczywistymi działaniami zabezpieczającymi Gruzję przed interwencją z północy, a jednak nie zostały przeprowadzone.

Przy wszystkich niedociągnięciach akcji Gruzinów Rosjanom nie pozostało nic innego, jak wykorzystać ich błędy. Nie potrzebowali żadnych militarnych fajerwerków czy technologicznych nowinek, by działać i na ziemi, i w powietrzu, tak jak chcieli. Politycy nakreślili rosyjskiej armii określone cele - zniszczenie punktów strategicznych, rurociągów, lotnisk i doprowadzenie do destabilizacji Gruzji - a armia je osiągnęła. Rosjanie osiągnęli sukces strategiczny, bo doprowadzili do sytuacji, w której perspektywa wejścia Gruzji do NATO jeszcze bardziej odsunęła się w czasie.

Współczesne konflikty zbrojne to już zupełnie inny rodzaj wojen niż II wojna światowa. Bardzo często toczą się one w asymetrii, kiedy wielkie siły stają naprzeciw znacząco mniejszych. I te ostatnie nie są bez szans. Gruzini byli w stanie zneutralizować agresję Rosji, gdyby tylko odpowiednio się przygotowali do walk, a przede wszystkim, gdyby wykorzystali znany sobie, trudny, górzysty teren. Jednak Gruzini pozwolili większym siłom rosyjskim pokonać górskie przejścia i szybko uzyskać przewagę w obszarze działań wojennych. Rosjanie w zasadzie przejeżdżali przez kolejne miejscowości bez napotykania oporu. Gruzini jakby byli zaskoczeni miażdżącą przewagą sił rosyjskich i wycofali się z Cchinwali bez walki, nie szykując nawet żadnych zasadzek na zbliżającego się wroga.

Tym razem więc Goliat był górą, a Dawid musiał uciekać. Jednak warto zwrócić uwagę na nowy sposób prowadzenia wojny na kilku frontach jednocześnie: nie tylko na polu militarnym i politycznym, ale też w cyberprzestrzeni. Strony rządowe Tbilisi zostały jeszcze przed działaniami wojskowymi sparaliżowane przez rosyjskich hakerów i był to symptom nadejścia nowej ery w konfliktach międzynarodowych. Przy tak wielowymiarowej, miażdżącej przewadze Rosjan Gruzinom zabrakło nawet niezbędnej woli walki.

Dla Polski nauka z tej wojny jest jedna: trzeba zacieśniać współpracę z NATO i Stanami Zjednoczonymi - stabilną i przewidywalną potęgą militarną. Przykładowa sprawa wyrzutni rakiet Patriot schodzi na dalszy plan - jedna ich bateria, jak ktoś słusznie zauważył, mogłaby ochronić co najwyżej którąś z warszawskich dzielnic. Gra toczy się o transfer technologii i strategiczne partnerstwo z Ameryką, które staje się dla Polski mocniejszym gwarantem pokoju niż sam udział w NATO. Sojusze wzmacniają.

*gen. Roman Polko był do 25 lipca 2008 zastępcą szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj