: Główny negocjator Witold Waszczykowski ponad miesiąc temu wynegocjował dobrą umowę. Niemal identyczną z tym, co podpisuje dzisiaj minister Radosław Sikorski. Pytanie
więc, dlaczego nie została ona podpisana ponad miesiąc temu, jest aktualne. Część przedstawicieli polskiego rządu od początku negocjacji chciała stawiać zaporowe warunki. A potem
zaryzykowano nawet zerwanie negocjacji, tylko po to by wbrew faktom sukces negocjacji przypisać rządowi. Obawiam się, że gdyby nie konflikt w Gruzji, być może tarczy w Polsce i tej umowy w
ogóle by nie było. Dlaczego MSZ naraziło nas na śmieszność i kompromitację, dezawuując wypracowane porozumienie przez głównego negocjatora?
Nie chce mi się w to wierzyć. Ale osobiście nie mam wątpliwości, że w gronie współpracowników Donalda Tuska ścierają się nadal przeciwnicy i zwolennicy tarczy. Ten pierwszy obóz jest
niezwykle wpływowy, bo opiera się przecież o MSZ. I być może jeszcze nie złożył broni.
Nie chcę wymieniać nazwisk. Każdy, kto obserwował negocjacje przez ostatnie kilkanaście miesięcy może sprawdzić, który z polityków robił wszystko, żeby tarcza w Polsce nie powstała.
Ryzyko konfliktów zbrojnych na naszym kontynencie wciąż istnieje i rozgrywanie gierek z naszym najważniejszym sojusznikiem naraża nas na śmieszność. Mam nadzieję, że premier Donald Tusk
zadba, by szkodnicy nie napsuli już nic więcej.
Wszyscy znawcy tematu doskonale wiedzą, że to jest nieprawda. Minister Sikorski znakomicie się sprzedaje. Ale mam nadzieję, że prawda będzie sprawiedliwa i wypłynie.
Pan prezydent z całą pewnością nie będzie nikogo atakować. Myśle, że jeśli w ogóle przemówi, to raczej podziękuje rządowi, zarówno temu jak i poprzedniemu, tak jak to zrobił we
wczorajszym orędziu telewizyjnym.
Prezydent mówił, że jest gotowy zrobić wszystko, by tarcza w Polsce była. I przez kilka ostatnich tygodni nie zabierał publicznie głosu w tej sprawie. Nie przedstawiał opinii publicznej
swojej opinii o sposobie prowadzenia negocjacji przez rząd. Obecne sondaże dowodzą, że prezydent poświęcił swoją osobistą popularność dla dobra negocjacji. W tym różni się od
premiera.