Kiedy premier Leszek Miller spadał z helikopterem na ziemię, uratowała go - przypuszczał - św. Barbara. Po wczorajszej awarii samolotu Lech Kaczyński powiedział: "Chwalę Boga, ponieważ państwo i ja możemy ze sobą rozmawiać" - pisze w DZIENNIKU Jan Wróbel.
Kupmy nareszcie wypasiony i bezpieczny sprzęt latający! Na miłość boską, ile jeszcze razy będziemy powierzać polskich przywódców Opatrzności Bożej? Nawet polityk ma prawo do życia, psia krew. A dopóki nie kupimy, zanośmy wszyscy modły do nieba:
"Miłosierny Ojcze, spraw, aby nasz prezydent/premier/marszałek Sejmu/Senatu szczęśliwie doleciał na miejsce przeznaczenia. Niech jego maszyna powietrzna nie ulegnie zlodowaceniu, dysze zatkaniu, system synchronizacji położeń klap zaskrzydłowych rozregulowaniu, silnik zatarciu, skrzydło odpadnięciu, dziób korozji, nawigacja zaparowaniu, wskaźnik wysokości wariacji, a pilot napadowi wisielczego humoru".
Odpowiadamy: "Amen", i dajemy na tacę, dość skąpienia.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane