Dziennik Gazeta Prawana logo

Kaczyński rozłożył Lisa na łopatki

10 lutego 2009, 12:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Michał Karnowski w DZIENNIKU
Michał Karnowski w DZIENNIKU/Inne
Michał Karnowski recenzuje poniedziałkowy program Tomasza Lisa w TVP, którego gościem był prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jak udała się rozmowa? Dziennikarz zdołał zadać tylko jeden celny cios. A zamiast rozmawiać o konkretach, bawił się w polityczne gierki - pisze Karnowski.

To miał być pojedynek - i był. Przez większą część programu miałem wrażenie, że nie obserwuję starcia Tomasza Lisa z Jarosławem Kaczyńskim, ale dwa wilki patrzące sobie w napięciu w oczy i próbujące utrzymać nerwy na wodzy. Utrzymali.

Co prawda , co jest jego dziwacznym wkładem w sztukę prowadzenia politycznych show. Ale generalnie było ciekawie. I na swój sposób uczciwie, bo Lis porzucił na chwilę pozę dziennikarza próbującego się czegoś dowiedzieć na rzecz roli twardego sparring partnera nieukrywającego nawet, że jego celem jest tylko i wyłącznie położenie przeciwnika politycznego na łopatki. Spuentujmy od razu - nie udało mu się. I to pomimo dzielnego kontynuowania przez gospodarza audycji założenia, że z politykami PO (w tym z Tuskiem) rozmawia się o PiS, a z politykami Prawa i Sprawiedliwości... też o PiS.

- gdy zacytował komentarz prasowy chwalący "zmianę wizerunku" prezesa PiS po jego premierowskim expose w 2006 r. Czy teraz ta zmiana nie okaże się równie złudna? To celne pytanie.

. Podpierał się więc jakimiś "wieloma" ekspertami, ale nie potrafił podać jednego cytatu dowodzącego lansowanych przez niego tez. Kaczyński zaś miał liczb i danych w głowie na pęczki i co chwila celnie uderzał.

W tej sytuacji dziennikarzowi nie pozostało nic innego jak próba wyciągnięcia byłego premiera do wygodnego dla siebie narożnika - walki z układami, łżeelitami i tego wszystkiego, od czego Kaczyński próbuje ostatnio uciekać. Gdy więc zaczęła się - na wyraźne życzenie Lisa - kwestia deficytu budżetowego, a Kaczyński stwierdził, że są różne szkoły ekonomiczne, a on preferuje tę akademicką, niezwiązaną z biznesem, padło z wyraźną nadzieją pytanie: - Bo oni reprezentują pewien układ finansowy?

Ale lider PiS milczał. Lis zmieszany zamilkł.

Zresztą cały program był raczej show jednego aktora. I inaczej niż zwykle - nie był nim gospodarz. Tym razem szarpał się między wymuszoną elegancją a chęcią zniszczenia przeciwnika. W rezultacie powstało - podkreślmy raz jeszcze - widowisko ciekawe, choć puste i miałkie. Kaczyński może je odnotować jako zwycięskie starcie z politycznym rywalem, ale dla publiczności niewiele z tego wynika poza konstatacją, że prezes PiS próbuje zmienić to, jak jest postrzegany. Szkoda. Bo Niechby to było i najostrzejsze przepytywanie z recept na kryzys, niechby Kaczyński został skonfrontowany z danymi i ekspertami, ale niechby było poważne. A tak - prezes zrobił swoje, bez trudności omijając najbardziej nawet ostre, ale przecież tak nieznośnie ogólne, uwagi Lisa.

W tej sytuacji nawet ostateczny wynik sondy SMS-owej mnie nie zdziwił. Na pytanie "Czy chcesz powrotu PiS do władzy" 44 proc. odpowiedziało tak, 56 proc. - nie. No ale, jak orzekł sam Lis - to wynik niereprezentatywny.

>>>Prezes PiS w programie Tomasza LiS: "Podniesienie ręki na Polaka kosztuje"

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj