Dziennik Gazeta Prawana logo

Ganley: Nie wiem, czy wezmę Giertycha

4 marca 2009, 09:44
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Choć Roman Giertych liczy na to, że dzięki Declanowi Ganleyowi - liderowi irlandzkiego sprzeciwu wobec Traktatu Lizbońskiego - dostanie się do europarlamentu, sam Ganley jest sceptyczny. W rozmowie z DZIENNIKIEM przyznaje jednak, że rozmawia z Giertychem o współpracy.


Declan Ganley*: Po raz pierwszy usłyszałem o nim, gdy miała miejsce europejska kampania przeciw przemocy w szkole. Zainteresowało mnie to, bo problem ten jest bardzo poważny również w Wielkiej Brytanii i w całej Europie. Wtedy usłyszałem nazwisko ministra edukacji z Polski, który zaangażował się w walkę z tym zjawiskiem w swoim kraju.


Roman Giertych nie będzie twarzą tej partii ani nie jest reprezentantem Libertas na Polskę. Libertas w Polsce będzie działała samodzielnie i nie będzie organizacją parasolową dla żadnych innych partii i ugrupowań politycznych. Ta zasada obowiązuje nie tylko w Polsce, ale w całej Europie – wszędzie, gdzie powstały nasze oddziały. Ale rozmawiamy ze wszystkimi.


Po pierwsze przy budowie partii paneuropejskiej i jednocześnie proeuropejskiej, bo jest to pierwszy tego rodzaju projekt w Europie, należy rozmawiać ze wszystkimi i wszystkich słuchać. Po drugie zaś cały czas prowadzimy rozmowy z bardzo różnymi polskimi politykami, którzy rozważają kandydowanie z list Libertas. Dziś widziałem się z Dariuszem Grabowskim, kilka dni temu w Brukseli rozmawiałem z Sylwestrem Chruszczem. Nic nie jest jeszcze przesądzone, a naszych kandydatów zaprezentujemy 25 marca na ogólnoeuropejskiej konwencji w Rzymie.


Większość mediów z krajów spoza Wielkiej Brytanii i Irlandii ocenia mnie jako eurosceptyka. Libertas jednak zawsze była konsekwentnie proeuropejska, a nasz sprzeciw wobec traktatu lizbońskiego to wyraz naszej proeuropejskości. Należy rozróżnić bycie przeciwnikiem traktatu lizbońskiego i eurosceptycyzm. Być może wprowadzenie w życie traktatu byłoby o tyle korzystne, że obnażyłoby przed Europejczykami antydemokratyczną pozycję Brukseli wykraczającą poza zakres mandatu, który został jej przyznany. 80 procent prawa będzie tam stanowione przez ludzi, którzy nie musieli znaleźć legitymizacji do działania przy urnach wyborczych. Dlatego moim zdaniem powinni być rozliczani w wyborach i mieć świadomość tego, jak każdy z nas będzie głosował w następnych. Chcę by ci, którzy inicjują prawo unijne, odpowiadali przed wyborcami. Czy to jest antyeuropejskość?


W traktacie katastrofalna jest konsolidacja władzy, a więc powołanie prezydenta, który nie pochodzi z wyboru, nadrzędność prawa europejskiego względem krajowego bez możliwości rozliczania jego twórców przed wyborcami, do tego nadchodzący kryzys i tyrania przeciętności, która ogranicza Unię.


Jeśli konieczny jest nowy traktat regulujący funkcjonowanie UE, to chcemy, by liczył najwyżej 25 stron, by każdy mógł go przeczytać i zrozumieć. Pragniemy stworzyć rozliczalny i odpowiedzialny przed wyborcami system przywództwa. Europa musi być zdolna do tworzenia przywództwa światowego. Tego nie zagwarantuje wąska grupa elit, które opanowały Brukselę. Domagamy się też szacunku dla tożsamości - tak narodowych, jak i lokalnych czy indywidualnych.


Nie kierujemy inicjatywą Referendum dla Polski, to samodzielny projekt. Działalność partii Libertas w Polsce nie będzie przez nas finansowana, wspieramy jej organizację, ale środki na działanie będzie musiała pozyskać sama. Tak to zresztą wygląda we wszystkich państwach europejskich, w których powstaje Libertas.


W akcję na rzecz referendum zaangażowanych jest wiele osób, również tych współtworzących Libertas, ale jak powiedziałem, jest to samodzielna inicjatywa. Opowiadam się za tym, by referendum w sprawie traktatu lizbońskiego odbyło się w każdym kraju, ale nie jest to coś, co Libertas będzie finansować. Taka sama grupa referendalna jest również w Wielkiej Brytanii, ale również jej nie finansujemy, podobnie we Francji: popieramy ideę, ale nie dajemy pieniędzy.


Jak najwięcej mandatów i wprowadzenie tam jak największej liczby deputowanych. Przede wszystkim jednak wywarcie na Brukselę presji, by zrezygnowała z formuły lizbońskiej, która jest dla Unii katastrofą.


Pierwszą reakcją elit jest, by Libertas ignorować, potem atakować, a na końcu, by podjąć poważną dyskusję. W Irlandii na razie przerabialiśmy pierwsze dwa etapy. W Polsce będzie podobnie. Zobaczy pan, że do czerwca wyniki tych sondaży będą tak aktualne jak dzisiejsze gazety.

>>> Paweł Śpiewak: w wyniku kryzysu populiści znów mogą uzyskać głos


Tak, bo do czerwcowych wyborów może się jeszcze wiele wydarzyć i wywrócić sondaże, o których pan mówi. Osiem tygodni przed upadkiem muru berlińskiego nikt tego wydarzenia nawet nie przewidywał.


Kryzys może przynieść nadzwyczajne rozwinięcia sytuacji w Europie, w tym w Polsce. Pierwsze sondaże przeprowadzane w Irlandii dawały nam 9,5 proc. W dniu głosowania było to 53 proc.

_______________________

*Declan Ganley, irlandzki biznesmen, lider sprzeciwu wobec traktatu lizbońskiego w Irlandii, założyciel paneuropejskiej partii Libertas

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj