Zapędził się - to najłagodniejsza i najbardziej dyplomatyczna ocena postawy ministra, który w końcu przekonał Niemców, że Erika Steinbach średnio nadaje się na członka rady muzeum wypędzonych.
>>> Bartoszewski: Niech Niemcy nie rżną głupa!
Rząd Tuska zdumiał Berlin swym uporem.
Niemcy, choć wymusiliśmy na nich ustępstwo, kompletnie nie rozumieją polskich obiekcji, a uwagi, że pretensje rodzin oficerów Wehrmachtu są równie stosowne, co żale esesmanów stojących przy krematorium, że nabawili się pylicy uznają za obraźliwe. Dla nich Bartoszewski jest więc tylko, proszę wybaczyć brutalność, namolnym starszym panem kłócącym się w imieniu tych wiecznie rozżalonych Polaków.
>>> Michalski: Bitwa ze Steinbach wygrana
Cóż więc nam pozostaje? Otóż nic, prócz pozbycia się złudzeń i propagowania wizji własnej. Oraz odebrania nauczki - jeśli chce się osiągnąć sukces, jakim niewątpliwie jest rezygnacja Steinbach z możliwości zasiadania w radzie muzeum, czasem trzeba być twardym i narazić się wpływowym mediom pouczających, jak pewna gazeta, że „nie można kłócić się z całym światem".
>>> Uczmy się od Eriki Steinbach
Ale w sumie o co myśmy się tak upierali? Mają teraz pewne pretensje, lecz, co ciekawe, nie do swego biura podróży, ani do hord gości z Rosji, ale do Polaków.