Dziennik Gazeta Prawana logo

Mikołajczyk jak żywy

24 marca 2009, 15:42
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Teatr Faktu TVP zafundował nam premierę. Tym razem o Stanisławie Mikołajczyku. "Gazeta Wyborcza" zarzuca sztuce "czytankowość". Ja natomiast pochwalam unikanie stawiania kropek nad i. Chodzi m.in. o ocenę ucieczki Mikołajczyka z Polski w 1947 r. - komentuje dla DZIENNIKA Janusz Rolicki, publicysta.

Teatr F aktu TVP zafundował nam nową premierę. Tym razem o Stanisławie Mikołajczyku zatytułowaną "O prawo głosu". "Gazeta Wyborcza" zarzuca mu "czytankowość". Ja natomiast pochwalam brak łopatologi i unikanie stawiania kropek nad i. Co przez to rozumiem?

Potrafili także postawić trudne pytanie. Chodzi o ocenę ucieczki Mikołajczyka z Polski jesienią 1947 r. J Spośród jego współpracowników na Zachód udało się jeszcze wydostać jedynie Stefanowi Korbońskiemu i Zalewskiemu. Pozostali z jego wierną sekretarką panią Hulewicz spędzili w kazamatach bezpieki długie lata.

Generał starał się za wszelką cenę odwieść byłego już premiera (rozmowa miała miejsce w lutym 1945 r.) od powrotu do Polski. Wskazywał na złudność nadziei Mikołajczyka i na bezwzględność Stalina. Na uwagę zasługuje też wywód Andersa, gdy mówi o odpowiedzialności za losy ludzi, którzy za nim pójdą w kraju uwiedzeni rzekomym poparciem Zachodu. Słuchając tego, Mikołajczyk milczy.

Warto powiedzieć, że do dziś nie znamy ostatecznej liczby ofiar terroru politycznego w okresie wyborów i referendum. Skala represji była ogromna. Na sześć tysięcy z górą lokali wyborczych ledwie w dwustu kilkudziesięciu dopuszczono mężów zaufania z PSL. Było to późną jesienią 1945 r. po serii morderstw działaczy Stronnictwa dokonanych przez bezpiekę. Mikołajczyk zażądał zezwolenia na posiadanie broni dla działaczy Stronnictwa i domagał się posad wiceministrów w resortach siłowych dla ludzi PSL. Gomułka odpowiedział histerycznie, oskarżając go o mordowanie komunistów w czasie wojny przez podziemie londyńskie. Ta akurat scena odtworzona jest blado. A z naszej pamięci powoli umyka fakt, że Gomułka do połowy 1947 r. był wiernym rabem Stalina i ani w głowie mu było jakiekolwiek odchylenie nacjonalistyczne, o które później był oskarżany. Z długiego letargu przebudził się, gdy na wszystko już było za późno.

Warto było pokazać przy tej okazji skalę dyktatu sojuszniczego i chęć odfajkowania za wszelką cenę problemu, któremu było na imię: zdrada Polski. Czyli kraju, który nie tylko pierwszy chwycił za broń w 1939 r., lecz także, fakt mało znany, nie posłuchał syrenich śpiewów Hitlera. Ten ostatni chciał, pamiętajmy, jeszcze zimą 1939 r. mieć u boku armię polską w czasie inwazji na ZSRR. Gdy Fuhrer oburzony na Warszawę odwrócił sojusze, Stalin pospieszył mu z pomocą, zagarniając pół Polski.

Uważam, że takie spektakle powinny być szkołą historii. Nie tylko ku pokrzepieniu serc, lecz także ku przestrodze dla następnych pokoleń.

Mimo wskazanych słabości chwalę autorów.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj