Dziennik Gazeta Prawana logo

Dziś pieniądze irlandzkie, jutro rosyjskie

30 marca 2009, 13:07
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Michał Karnowski w DZIENNIKU
Michał Karnowski w DZIENNIKU/Inne
Opisany w piątek przez DZIENNIK plan eurosceptycznej partii Libertas Polska na zdobycie pieniędzy na kampanię wyborczą do Parlamentu Europejskiego budzi najwyższy niepokój - pisze zastępca redaktora naczelnego DZIENNIKA Michał Karnowski.

Jeśli bowiem byli politycy LPR rzeczywiście wezmą jak najbardziej legalnie kredyt, który swoim majątkiem zagwarantuje i spłaci irlandzki milioner Declan Ganley, to nie tylko wykorzystają lukę w prawie wyborczym. Prawie zakazującym finansowania partii z zagranicy. Oni otworzą drzwi do tego, przed czym polska polityka od lat - i każda, od amerykańskiej po niemiecką - panicznie drży. Przed ingerencją sił zewnętrznych w politykę krajową, co narusza równowagę sił w demokratycznej grze i stwarza realne zagrożenie dla niezawisłości kraju.

Łatwo sobie wyobrazić, że natychmiast ruszy lawina. Bo o ile Declan Ganley chce w ten sposób dać swojej Libertas, według informacji nieoficjalnych, 250 tysięcy euro, to już na przykład dla jakichś rosyjskich mocodawców nie będzie żadnym problemem rzucić na polski rynek gwarancje kredytowe wartości kilkudziesięciu milionów euro. A nawet więcej, bo prorosyjski i antyzachodni polski rząd, przynajmniej w niektórych sprawach, byłby dla marzącej o odbudowie swojej strefy wpływów Moskwy bezcenny. Innymi słowy - jeśli teraz pozwolimy na taki numer, to co najwyżej będziemy mieli trochę ciekawszą kampanię. Bo w jakiś wielki sukces Libertas ciężko uwierzyć. W przyszłości jednak możemy mieć problem dużo większy - problem wprost oferowanych pieniędzy rosyjskich na krajowym rynku partyjnym. Zresztą już w przeszłości takie podejrzenia, na przykład w odniesieniu do Samoobrony, były formułowane. Po tę broń finansową w walce o wpływ polityczny sięgnąć mogą także rozmaite grupy lobbystyczne zainteresowane załatwieniem w Polsce swoich interesów. A przecież duch ustawy o finansowaniu partii politycznych jest jasny: tyle wydajesz, ile w kraju zbierzesz. I każdy, kto wpłaca, musi to robić jawnie, nigdy ponad określony limit. I dlatego też polski podatnik zwraca partiom część wydanych pieniędzy. Bo mądrze uznaliśmy, że przejrzystość finansowania polityki warta jest tych milionów wypłacanych złotych z budżetu.

Dlatego kampania i metody finansowania Libertas powinny zostać dokładnie prześwietlone przez Państwową Komisję Wyborczą - choć to możliwe będzie dopiero przy rozliczaniu kampanii. Ale wcześniej można sobie wyobrazić mocne ostrzeżenie, że tego rodzaju wybiegi nie będą tolerowane.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj