W sobotnim wydaniu DZIENNIKA ujawniliśmy, że Libertas zamierza skorzystać z luki w ordynacji wyborczej - bo polskie prawo zakazuje finansowania działalności politycznej z zagranicy.
Ugrupowanie zaciągnie więc kredyt, który irlandzki milioner poręczy swoim majątkiem. Gdy partia nie spłaci pieniędzy, bank dostanie je od Ganleya. W ten sposób gwarancje bankowe pozwalają na obchodzenie także innych zakazów prawa wyborczego związanych z finansami.
p
Zbigniew Chlebowski: Tak, i to jest niepokojące. Bo gwarancje bankowe dające partiom pieniądze na wybory mogą być udzielane przez osoby, którym prawo zakazuje finansowania partii bezpośrednio.
To oznacza obejście obecnie obowiązujących przepisów.
>>> Libertas bez irlandzkich pieniędzy?
Jak najszybciej porozmawiam z przedstawicielami Państwowej Komisji Wyborczej, bo to ona czuwa nad finansowaniem kampanii wyborczych. Będziemy zastanawiać się, czy można jeszcze przed tymi
wyborami coś w tej sprawie zrobić.
Komisja nie ma możliwości wpływania na banki. PKW bada sprawozdania finansowe i dopiero potem mogą pojawiać się konkretne wnioski. Tylko że to się dzieje post factum, dlatego trzeba
zastanowić się i przeanalizować, czy tej sprawy nie można szybko załatwić.
Trzeba zatkać tę dziurę w prawie. Nie po to w Polsce wprowadzono limity wpłat na kampanie wyborcze przez osoby prywatne, by je w ten sposób obchodzić.
>>> Zobacz, jak okpić komisję wyborczą
Teraz nie ma już czasu na kompleksowy przegląd prawa, wybory są już za dwa miesiące. Nie ma już wiele czasu na zmianę przepisów, z wyjątkiem tych dotyczących finansowania.
Ja tu nie chcę nikogo winić. Szkoda tylko, że PKW wcześniej tego nie sygnalizowała, bo jest najbardziej kompetentną instytucją, by takie problemy wskazywać.
Ja przyznaję się, że nie znałem konsekwencji tych zapisów i dopiero publikacja w DZIENNIKU uświadomiła mi konieczność natychmiastowych zmian.