Akurat w tej sprawie najmniej sprzyja globalizacja, dzięki której tak łatwo możemy się przemieszczać. Wszystko wskazuje na to, że przed nami prawdziwe kłopoty. Minister zdrowia Ewa Kopacz uspokaja, że wszystko będzie dobrze. Taka między innymi jest jej rola. Wiemy też, że dzisiaj zbierze się sztab antykryzysowy w sprawie epidemii. Pocieszający jest więc fakt, że jakieś działania są wykonywane.

Reklama

Minister Kopacz nadal upiera się, że nasz system służby zdrowia jest dobry. Należy go tylko uszczelnić, by zapobiec marnowaniu pieniędzy w szpitalnych placówkach. Tu wypada dziś przywołać słowa wypowiedziane ponad dziesięć lat temu przez Leszka Balcerowicza, że nie ma takiej sumy, której placówki chroniące zdrowie w konstrukcji służby publicznej nie będą w stanie zmarnotrawić. Tak wiele razy próbowano zmienić sytuację w obrębie tego samego systemu, że nie wierzę już w żadne uszczelnianie. To się po prostu nie uda. Gdyby go choć częściowo sprywatyzować, szansa rzeczywiście byłaby możliwa. Jeśli natomiast chodzi o system publiczny, to szefowie nigdy nie będą się liczyli z nieswoimi pieniędzmi. A na pewno już nie tak, jak liczyliby się z przyznanymi funduszami w placówkach prywatnych.

W tym wszystkim najgorsza jest jednak inna informacja, która płynie do nas także przez fakt epidemii. To ludzka działalność prowadzi do plag przez lekceważenie ekologii. A na to, prawdę mówiąc, przeciętni obywatele nie mają dużego wpływu.

Przy tym wszystkim zaopatrywanie się dziś w maski chroniące przed wdychaniem bakterii lub w chusteczki antybakteryjne jest pewną przesadą. Przynajmniej do pierwszego przypadku choroby. Gdybym jednak był przedsiębiorcą, to już teraz rozpocząłbym sprzedaż takich masek na szeroką skalę.