Premier Tusk wraz z ministrem finansów w końcu przyznali, że z powodu kryzysu nowelizacja tegorocznego budżetu jest nieunikniona. Ma do niej dojść w lipcu.
"No problem" odpowiada Janusz Korwin-Mikke. To samo mówi tygodnik " który w ostatnim numerze przedstawia budżet według UPR.
Według niego, , większość wydatków w budżecie jest całkowicie zbędna. Plan jest więc prosty. Autor wskazuje, gdzie ciąć, a raczej wyzerować wydatki państwa, by nie mieć problemów z dziurami budżetowymi, deficytem, a w czasie wakacji nie zaprzątać sobie głowy nowelizowaniem budżetu. Bo
>>> Rząd zmieni budżet, ale dopiero w lipcu
Waloryzacja rent i emerytur, podnoszenie składek o 1 proc? A po co? Likwidacja obowiązkowych ubezpieczeń społecznych, weryfikacja rent i wypłata emerytur ze specjalnego Funduszu. A co z finansowaniem ochrony zdrowia? Jak ją uzdrowić, czy poprzez podnoszenie składki na ubezpieczenie zdrowotne, wprowadzając dopłaty do wizyt lekarskich? Przeciwnie.
Państwo minimum według UPR to również zupełne wyzerowanie wydatków m.in. na politykę społeczną, szkolnictwo wyższe, naukę, rolnictwo i łowiectwo, gospodarkę mieszkaniową, kulturę i ochronę dziedzictwa narodowego, oświatę i wychowanie, działalność usługową, górnictwo, kulturę fizyczną, czy leśnictwo. By wszystko się zgadzało i nie trzeba było zastanawiać się skąd wziąć na podwyżki dla urzędników, radykalne redukcje zatrudnienia w administracji i urzędach centralnych.
A skąd pieniądze? ", sztandarowy pomysł podatkowy UPR, jest w stanie zrównoważyć potrzeby państwa i byłby niższym obciążeniem niż wszystkie obecne podatki" - przekonuje autor. Jak dodaje już dziś można byłoby z około 17 mln aktywnych zawodowo Polaków ściągać 1400 zł miesięcznie. By jednak państwo mogło jakoś funkcjonować, UPR w tym samym wymiarze zobowiązuje się sfinansować transport i łączność, policję, wojsko, obsługę długu publicznego i wymiar sprawiedliwości.