Dziennik Gazeta Prawana logo

Przygody małego mzungu

8 czerwca 2009, 15:05
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
To pierwsze słowo, które mzungu słyszy w Afryce. Od dworcowych naganiaczy, taksówkarzy, sprzedawców, życzliwych lub mniej życzliwych przechodniów, no i oczywiście od dzieci. W różnych narzeczach moze ono brzmieć nieco inaczej, raz jako musungu, innym razem jak muzungu, ale tak czy inaczej mzungu słyszy je zewsząd i ciągle. Bo mzungu to właśnie on. Biały.

Młody mzungu przyjeżdza do Afryki z różnych powodów. A to rodzice postanowili w nagrodę za skończenie studiów ufundować mu podróż dookoła świata (tak, tak, znam takich), a to sam chciał przeżyć przygodę życia, a to nie bardzo wie, co ze sobą zrobić, a to wreszcie, wiedziony szczerą chęcią pomocy, zostaje woluntariuszem.

Przyjeżdża więc, dajmy na to, na równik i się dziwi. Bo kurz. Spodziewał się wszystkiego: upałów, deszczu, wilgoci, a tu spotyka go kurz. Wszechobecny i wszechogarniajacy. Świat wygląda jak na peerelowskich kolorowych fotografiach - za dużo czerwonego i wszystko jakieś takie nieostre. Po kilku godzinach wedrowki ulicami dowolnego miasteczka czy wioski buty mzungu przybierają kolor kortów tenisowych. Tak jak znakiem rozpoznawczym krajów postsowieckich jest walający się wszędzie złom i rdza, tak tutaj jest nim kurz. Wzbija się chocby i kwadrans po ulewie w porze deszczowej. Jak to możliwe, mzungu nie wie. Zagadka przyrodnicza, nie ostatnia zresztą.

Mzungu dziwi się światu nieustannie. Jak to możliwe, że do niewielkiego samochodu osobowego może wejść siedem osob nie licząc przychowku, niewielkich zwierzat hodowlanych oraz sterty paczek i paczuszek, a kierowca (ten ósmy) zatrzymuje się, by zabrać jeszcze kogoś po drodze. Wtedy dumny z siebie mzungu pisze do domu o szkole survivalu, którą przechodzi.

Daje więc Afrykańczykom, co ma i przeżywa przykre ukłucie w sercu. Usmiechają się, ale niemal nigdy nie dziękują. Cóż, nawet oni wiedzą, że dawanie za bezdurno jest raczej dowodem naiwności, by nie powiedzieć głupoty mzungu, no ale skoro ten już daje, to jeszcze większą głupotą byłoby nie wziąć. A podziękowania? Afrykańczycy to ludzie dżungli (sawanny, buszu etc.), przez wieki wyrywali z niej, ile się dało, tocząc walkę o każdą kolbę kukurydzy, każdą kassawę czy patata. I jeśli już udało im się je wyrwać, to nie dziękowali dżungli, tak jak mzungu nie dziękuje Borom Tucholskim, że dają mu grzyby. , a jeśli to możliwe, to jakoś go wykorzystać.

Im wcześniej to sobie mzungu uświadomi, tym więcej rozczarowań sobie oszczędzi. Ale na razie mzungu się dziwi.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj