Pozostałe oferty były bardziej intymne – królowała wśród nich „ziołowa viagra” i metoda na „powiększenie swojego penisa”.
Ugandyjscy Karamojo, o których nieco już pisałem, mają na to swoje sposoby. Jak widać, wychodzą z przeświadczenia, że rozmiar jednak ma znaczenie. Widok tak oprzyrządowanych dżentelmenów jest cokolwiek niezwykły, podobnie zresztą jak widok dam z permanentnym makijażem, czyli wytatuowanymi twarzami.
Myliłby się jednak, kto sądziłby, że jedynymi troskami Karamojo jest rozmiar członków i uroda kobiet. Mają oni dokładnie te same problemy, co większość Afrykańczyków. Jednym z nich jest głód i jest to coś, czego – przyznaję – zrozumieć nie mogę. Jak można w XXI wieku głodować na zielonej sawannie? Tak, wiem, sawanna nie zawsze jest zielona, przychodzi pora sucha, która wypala wszystko, potem deszcze wypłukują ledwo zasiane uprawy. Ale przecież przed tym można się bronić! Jestem pewien, że gdyby to oni kolonizowali Afrykę, szybko okazałoby się, że komary kąsają wyłącznie islamskich terrorystów, a muchy tse-tse swymi skrzydełkami zastępują klimatyzację. Niestety jednak, to nie oni, ale Zachód wziął się za pomoc Afryce.
I wydaje na to niewiarygodne pieniądze. W Moroto, wśród Karamojo, widać jak. Po miasteczku pędzą tam i z powrotem liczne dżipy agend oenzetowskich i organizacji charytatywnych. Czasami mają do przejechania całe dwieście, trzysta metrów, by podwieźć jakiegoś czarnego lub białego oficjela. Chodzenie uwłaczałoby wszakże powadze ich misji. A czymże się oni nie zajmują! Jest tu wszystko: zdrowie reprodukcyjne, planowanie rodziny, promocja antykoncepcji. I oczywiście niezliczona ilość organizacji walczących z głodem przez przysyłanie worków żywności. Żeby jednak ktoś przysłał weterynarzy albo doradców rolnych, to nie, na takie głupstwa pieniędzy raczej nie ma. Zachód jest żywotnie zainteresowany problemami Afrykańczyków głównie jednak między kolanami a pasem.
Skądinąd To ciekawe, dotychczas nie zdawałem sobie sprawy, że oferty na powiększenie penisa dostaję mejlem właśnie z Ugandy.