Wszystko jest tak, jak zaplanowano. Świadomie podjęliśmy decyzję o niestartowaniu w wyborach europejskich. Nie byliśmy do nich przygotowani, więc nie było sensu
marnować głosów Polaków. Do połowy wakacji uporządkujemy sprawy wewnętrzne, po wakacjach przedstawimy propozycje programowe, w początku przyszłego roku przygotowania do wyborów
samorządowych i prezydenckich. Do nich będziemy przygotowani.
To jest raczej objaw naszego rozsądku. Gwarantuję zarówno członkom SD, jak i tym, którzy rozważają oddanie na nas głosu, że będziemy gotowi do następnych wyborów.
Sellin ma prawo sądzić, że popełnił błąd, a ja uważam, że nie popełniłem. Nie mogłem startować w wyborach europejskich, bo byłbym nieuczciwy w stosunku do mojej deklaracji, którą
wygłosiłem na kongresie SD. Poza tym byłoby to nierozsądne, bo z Brukseli nie da się stworzyć projektu politycznego. Wiem, jaka jest tam intensywność pracy. Zaś osiem osób z SD kandydowało
z list Porozumienia dla Przyszłości.
To nie tak mało. Rada naczelna SD uchwałą zamknęła sprawy formalne. Dzięki temu możemy uporządkować nasze sprawy materialne i finansowe, tak by PKW mogła przyjmować nasze sprawozdania.
Wiele środowisk chce z nami współpracować. Np. podpisaliśmy umowę o współpracy z Federacją Związków Branżowych Producentów Rolnych. To gigantyczna organizacja, druga po kółkach
rolniczych, zrzeszająca podmioty, które na wsi prezentują nasz sposób myślenia o rolnictwie.
Oni nie odnajdują partnera w PSL, które chce bronić najmniejszych gospodarstw i traktuje rolnictwo jako działalność socjalną państwa. A my chcemy traktować je jako działalność
gospodarczą. Z wieloma takimi organizacjami zacieśniamy współpracę, co będzie widać jesienią. Wtedy będziemy pokazywać twarze – kto z nami, kto pisze program dla Stronnictwa, kto
będzie się wypowiadał.
Sądzę, że byłby świetnym prezydentem. W odróżnieniu od Tuska i Kaczyńskiego, którzy są kłócącymi się liderami partii politycznych, Olechowski reprezentuje sposób podejścia, który sam
nazwał „dziekanem klasy politycznej”. Czyli osoby zdolnej do wzniesienia się ponad podziały partyjne, mediowania i rozstrzygania sporów. Jeśli Olechowski się zdecyduje, to
nie sądzę, by jego decyzja mogła zapaść wcześniej niż na początku przyszłego roku. Bardzo gorąco byśmy go wspierali. On ma nadal olbrzymi potencjał polityczny.
Mam inne wrażenie.
W „Mistrzu i Małgorzacie” powiedziano, że nie jesteśmy w stanie zaplanować tego, co będziemy robić dziś wieczorem.
Wybory prezydenckie odpowiedzą, czy polska scena polityczna będzie zamknięta, czy otwarta. Jeśli potwierdzi się miażdżąca przewaga Platformy, która w następnych po prezydenckich wyborach
może też zdobyć 60 – 70 proc. mandatów w Sejmie – bo obecny sposób liczenia głosów daje PO taką przewagę przy obecnym 40-proc. poparciu – jeśli zostanie małe,
zepchnięte do defensywy PiS i śladowe, na granicy progu wyborczego, SLD i PSL, to wszystko oznacza zabetonowanie polskiej sceny politycznej. To bardzo źle, bo konkurencja – niezależnie
czy prawicowa, czy lewicowa – zmusza do aktywności intelektualnej. I rządzących, i opozycję, każdy wtedy musi się starać. Mam wrażenie, że dzisiaj polityka PO polega na odcinaniu
kuponów od tego, że jest główną zaporą przed powrotem PiS. Dlatego powinniśmy startować w wyborach prezydenckich, by nasz kandydat otworzył scenę polityczną. A potem na tej fali
uczestniczyć w wyborach parlamentarnych. To nic nagannego, tak zresztą powstała PO. Platforma, o czym Donald Tusk bardzo chce dziś zapomnieć, powstała na bazie wyniku Olechowskiego z 2000
r.
On ma do podjęcia ważne decyzje. Pierwsza, gdzie ulokować swoją aktywność polityczną, a druga, w jaki sposób ją realizować. Dziś gdy go oglądam i słucham w mediach, to widzę, że jest
coraz bardziej krytyczny wobec PO.
Balon PO bardzo rośnie. Teraz gdy dowiaduję się, kto ostatnio przystąpił do PO, to włosy mi się jeżą. Odnajduję tam ludzi, którzy nigdy nie mieli nic wspólnego z ideami PO. To klasyczna
partia władzy, ale w sensie poglądów to AWS w porównaniu z dzisiejszą Platformą był zintegrowanym ideowo ugrupowaniem. Dzisiejsza PO to balon, opiera się na silnej osobowości Tuska i jego
zdolności zabiegania o przychylność opinii publicznej. Ale nie ma podstaw ideowych ani podstawy w postaci realnego kierownictwa, które po ewentualnym odejściu Tuska może sprawić, że partia
przetrwa. PO w tym momencie zacznie się sypać, bo odezwą się partykularyzmy. Przeciąganie liny o przywództwo już się zaczęło. Czy Grzegorz Schetyna, czy ktoś inny? Będzie problemem, kto
po Tusku ma być premierem. Jeśli Tusk przegra wybory prezydenckie, to też będzie problem, bo się okaże, że jako „looser” nie może kontynuować swej misji.
Nie, mam wrażenie, że Palikot bardzo się starał zrobić mi jakąś krzywdę. Prawdą zaś jest to, że Palikot w kolejnym programie powiedział, że nie przyjdzie do SD, ponieważ uważa Tuska za
genialnego wodza. Więc mu odpowiedziałem, że coś niedobrego się z nim dzieje, bo to pean nie z tej epoki, źle świadczący o samodzielności jego myślenia.
Z tego, co wiem, Palikot ma dwóch dobrych politycznych znajomych. Jeden to Olechowski, a drugi Bronisław Komorowski.
Tak, ale nie mam kontaktu. Bronku! Zapewniam, że nie przysporzę ci żadnego kłopotu w oczach Donalda! Ale tak, Komorowskiego lubię i szanuję.
Kluczowa w Polsce kalkulacja jest taka: Tusk i częściowo Kaczyński są zainteresowani tym, by te dwie partie zdominowały scenę polityczną. Uważam, że to zły, demoralizujący scenariusz i
zrobię wszystko, by wybudować ugrupowanie centrowe skutecznie zabiegające o głosy ludzi zawiedzionych.
Bardzo bym chciał, by politycy centrowi skupili się w jednym miejscu, i by było to SD. Wyciągam obie ręce.
Oczywiście.
Też. Jeśli zechce.
Absolutnie tak. Uważam, że nie ma sensu byśmy byli w różnych inicjatywach politycznych.
To nie tak. Zadeklarował, że jeśli będzie się wiązał z jakąś inicjatywą polityczną, to z SD i Pawłem Piskorskim. Przyjąłem to z wielką radością.
W ostatnią sobotę rada naczelna podjęła decydującą uchwałę o uporządkowaniu spraw finansowych, w tym sprzedaży majątku. Zdajemy sobie sprawę, że będzie to komentowane i może być
przedmiotem ataku przeciwników, więc będziemy robić to maksymalnie transparentnie. Dziennikarze będą mogli obserwować procedurę. Jedynym kryterium sprzedaży będzie cena. Niedługo ukażą
się ogłoszenia w tej sprawie.
Nie sprzedamy poniżej wartości. Ale niewątpliwie wolałbym, by to było sprzedawane trzy lata temu.