Decyzja Grada jest w pełni świadomą reakcją na odwrócenie sojuszy w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji. Czyli próbą zatrzymania ludzi PiS przed odzyskaniem przez nich władzy na Woronicza.
Politycy PO próbują tłumaczyć akcję Grada różnymi argumentami. Zapewniają, że nie chodzi wcale o obronę Farfała, ale względy prawne, dobro spółki itd. Jeśli ich argumenty są prawdziwe, to mają tego pecha, że brzmią mało przekonująco. Szczególnie w w konfrontacji z tym, co o Farfale powiedziano w ostatnim czasie. Zwłaszcza że połowa z cytowanych słów będzie wypowiedziami czołowych polityków PO, łącznie z Donaldem Tuskiem. Powtarzana od pewnego czasu, ale niepodparta do tej pory twardymi dowodami teza o wspólnocie interesów PO i LPR-owskiego desantu w TVP stanie się trudną do zakwestionowania prawdą.
. Jeśli obrażony na PO drugi tenor zajmie się poważną polityką obok Pawła Piskorskiego, to jego wiano dzięki Gradowi podwoi swoją wartość. Olechowski w liście do Tuska zarzucał Platformie zbytnie zafascynowanie ideami IV RP. Dziś z pewnością dopisałby zarzut o przymierzu z neonazistą Farfałem.
Można oczywiście sądzić, że 50 proc. w sondażach to dar od Boga dany na wieczność, którego nic nie zaprzepaści. Nawet jawny sojusz z neonazistami. Zobaczymy więc, jaki będzie efekt
eksperymentu prowadzonego przez liderów PO, a polegającego na badaniu granic cierpliwości elektoratu Platformy.
W każdym razie w TVP toczy się taka walka o stabilizację tej firmy, że wkrótce nie zostanie tam kamień na kamieniu. I to jest dużo smutniejsze od najbardziej egzotycznych zagrywek eleganckich
pań i panów z PO i PiS. Maria Przełomiec i jej
świetny, popularny program „Studio Wschód” okazał się za drogi. Rocznie kosztował milion złotych, tyle co jeden odcinek „Gwiazd na lodzie. To smutna prognoza tego,
co będziemy niedługo oglądać w TVP dzięki kontredansom między Farfałem, Gradem i Siwkiem. Jeszcze więcej szmiry i coraz mniej misji. Czyli podobnie jak w polityce.