"Jeśli w TVP będą potrzebne twarde decyzje, to gdy nie będzie innego wyjścia" - stwierdził premier, który był dziś w Bytowie. Zaznaczył jednak, że wszystko musi się odbywać w granicach prawa. "To, że nam się nie podoba działalność prezesa, nie oznacza, ze możemy sobie pozwolić na łamanie prawa" - dodał.
>>> Farfał czy rada nadzorcza - kto miał rację?
Nie chciał komentować zamieszania wokół Telewizji Publicznej. Wskazał jednak winnych: poprzednią koalicję. "To " - powiedział. A to, co teraz dzieje się w telewizji, określił jako "eksplozję niejasności, dwuznaczności i konfliktu".
>>> TVP rządzi dwóch prezesów. Chaos trwa
Bardziej rozmowny był wicepremier Grzegorz Schetyna. "My jesteśmy za tym, żeby było jak najmniej polityki w mediach publicznych, konkretnie w telewizji publicznej" - powiedział w Kaliszu. Jak to zrobić? Według Schetyny, , która trafiła już na biurko prezydenta. "Jeśli prezydent Lech Kaczyński podpisze ustawę, będziemy mówić, że weszliśmy na drogę odpolitycznienia mediów publicznych" - przekonywał.
>>> Tak PiS próbowało odbić TVP
Wicepremier przyznał, że . "Dzisiaj jest kłótnia w telewizji publicznej, ale kłócą się byli koalicjanci. Jeśli Piotr Kownacki ma do kogoś pretensje, to powinien je mieć do prezesa Jarosława Kaczyńskiego, bo on był konstruktorem tego zamachu na media publiczne" - powiedział wicepremier.
>>> "TVP według PO: Mniej misji, więcej szmiry"
W piątek minister skarbu zamknął Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy TVP, kończąc tym samym kadencję Rady Nadzorczej spółki. Pięciu członków Rady uznało jednak, że mimo to może w piątek obradować. W efekcie . Decyzji tych nie uznał ani Farfał, ani czterech pozostałych członków Rady Nadzorczej, a Ministerstwo Skarbu podkreślało, że wraz z zamknięciem WZA zakończyła się kadencja Rady Nadzorczej.