Dziennik Gazeta Prawana logo

Planowe wietrzenie

31 lipca 2009, 12:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU
Piotr Gursztyn w DZIENNIKU/Inne
Ustawowe plany Platformy dotyczą głównie trzech spraw: in vitro i ustaw bioetycznych, noweli ustawy o IPN oraz zmian w ordynacji wyborczej. Chce zrobić legislacyjne porządki, by z czystym kontem wejść w przyszły wyborczy rok - zauważa Piotr Gursztyn, publicysta DZIENNIKA.

. Władze partii chcą jak najszybciej, czyli jesienią, przegłosować ustawy, które mogą albo skonfliktować ją z koalicjantem, albo wywołać niesnaski w swoich szeregach. Zamysł szczytny, bo zawsze lepiej mieć porządek niż bajzel we własnych sprawach. Jest jednak pytanie o szanse powodzenia i sens takiego planowania.

Także – co też ważne – utrudnić utrzymanie władzy w samorządach wielkich miast. Lub jej zdobycie tam, gdzie nadal są bezpartyjni prezydenci.

Waga rzeczy do uporządkowania jest różna i skala trudności niejednakowa. Najprościej będzie z nowelizacją ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej. Dziś zdaje się, że będzie to szczegół polegający na ograniczeniu władzy prezesa (już nie Janusza Kurtyki, któremu kończy się kadencja) na korzyść kolegium IPN. Nawet jeśli zdarzy się o to spór, to bez śladu w sondażach.

Trudniej może być ze zmianą ordynacji. PO chce, by okręgi jednomandatowe w wyborach samorządowych obowiązywały także w gminach większych niż 20 tys. mieszkańców. Dla PSL – bo zgoda koalicjanta jest tu kluczowa – to wygodne miejsce do rozgrywki. Ludowcom jest wszystko jedno, czy takie okręgi będą tylko w gminach małych, czy też w średnich. Za to w zamian będzie można gdzie indziej uzyskać profity. A w razie koalicyjnego kryzysu sprawa ordynacji – przedstawiona np. jako zamach rządu na samorządność lub zmiana wyborczych reguł tuż przed głosowaniem – może być nośnym hasłem uzasadniającym zerwanie z partią Tuska. Nie tak nośnym jak niezgoda na winiety dla kierowców za czasów koalicji z Leszkiem Millerem, ale dobre i to.

Za to schody zaczną się przy ustawodawstwie bioetycznym. Już teraz w Sejmie są cztery projekty – w tym dwa sprzeczne ze sobą platformerskie. Debata nad nimi swymi emocjami przypomni najgorsze momenty kłótni o dopuszczalność aborcji. Dla PO będzie to mało komfortowy moment. To partia, w której posłami są ludzie o często kompletnie odmiennych poglądach. Zetrze się konserwatywny punkt widzenia Jarosława Gowina, który przygotował jeden projekt ustawy, z liberalnymi poglądami Małgorzaty Kidawy-Błońskiej – autorki konkurencyjnej koncepcji. Do tej pory Platforma lawirowała w tej kwestii, udając, że jest reprezentantką wszystkich Polaków – tych za in vitro i tych przeciw. Przy 50 proc. poparcia społecznego to zrozumiałe. Jesienią jednak przyjdzie czas na bardziej wyraziste deklaracje: np. nie jesteśmy tacy konserwatywni, jak myślicie. Lub odwrotnie: partia podziękuje – co mniej prawdopodobne – wyborcom centrowo-liberalnym.

Np. żądając jasnego określenia się w sprawie in vitro. Prawicowego lub lewicowego, bo akurat w tej kwestii nie ma miejsca dla centrystów.

. Żart, że obecne hasło PO brzmi: „Nam wszystko wolno”, nie jest wcale absurdalny. Sondaże uderzają do głów i to widać już całkiem wyraźnie. Widać to z zewnątrz, bo z wyżyn platformerskich władz raczej nie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj