Dziennik Gazeta Prawana logo

"Szafa Lesiaka pełna domysłów i pomówień"

12 października 2007, 13:48
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Ujawnienie akt z tzw. szafy Lesiaka to tylko "bomba siarkowodorowa" - twierdzi wiceszef PO Bronisław Komorowski. "Będzie trochę smrodu i nic więcej" - mówi poseł w DZIENNIKU. Według niego PiS, ujawniając akta Lesiaka, chce odwrócić uwagę Polaków od taśm Renaty Beger.

Agnieszka Sopińska: Część dokumentów dotyczących inwigilacji prawicy została wczoraj ujawniona. Myśli pan, że bomba została zdetonowana?
Bronisław Komorowski*:
Jeżeli to bomba, to jest to bomba siarkowodorowa. Myślę, że będzie troszkę smrodu. Nic więcej.
Szczęśliwie należę do tej kategorii ludzi, którzy bardzo chcieliby się dowiedzieć, co jest w szafie Lesiaka. Ale od 16 lat czekam na to bezskutecznie. Nie zamierzam jednak wyrabiać sobie zdania na ten temat tylko na podstawie fragmentarycznych dokumentów wybranych przez sąd podległy ministrowi Ziobrze. Chciałbym dostać wszystkie dokumenty. Dużo słyszałem na ten temat, w tym wiele plotek, na przykład takie, że niektóre dokumenty są niezwykle wstydliwe dla dawnych działaczy Porozumienia Centrum, a więc dla najbliższych współpracowników premiera Jarosława Kaczyńskiego. Myślę, że nieuczciwe jest tworzenie sytuacji, w której puszcza się jakieś wybrane dokumenty w obieg publiczny jako ilustracje do wypowiedzi tylko jednej ze stron sporu, w tym wypadku premiera Kaczyńskiego. Jedynie na podstawie pełnej informacji o zawartości szafy pułkownika Lesiaka można wyrobić sobie opinię o tym, kto tutaj zawinił i czy sprawa jest natury prokuratorskiej.

Te dokumenty potwierdzają to, o czym od dawna mówili dawni liderzy prawicy, że na początku lat 90. UOP nielegalnie inwigilował ich partie. Wychodzi na to, że mieli rację.
Na razie nie zostaną ujawnione wszystkie dokumenty, nic takiego nie wychodzi. Wychodzi tylko to, czego teraz chce premier Kaczyński. Można założyć, że część dokumentów, która nie pasuje do tej układanki, jaką proponuje Jarosław Kaczyński, nie została ujawniona.

Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla PAP mówi, że odpowiedzialność za nielegalne działania UOP spada m.in. na Jana Rokitę, wówczas szefa Urzędu Rady Ministrów. Stawia go w jednym szeregu z b. szefem MSW Andrzejem Milczanowskim i b. szefem UOP Jerzym Koniecznym. Mówi, że Rokita „doskonale orientował się w tych nielegalnych praktykach.
Wydaje się, że prokuratura badająca sprawę pułkownika Lesiaka nie podzieliła poglądów pana premiera. Jedyny wniosek do sądu dotyczy tylko Lesiaka, nikogo więcej. Reszta to są albo domysły, albo pomówienia premiera.

W tym wywiadzie premier Kaczyński mówi, że nie tylko Rokita, ale także szef PO Donald Tusk posługują się językiem Lesiaka, to znaczy językiem byłego agenta. Co pan na to?
Nie będę tego komentować.

Myśli pan, że te dokumenty będą wykorzystywane w walce między PiS a PO?
Już są wykorzystywane. Publikacja rozmowy jedynie z premierem i wybranych dokumentów są realizacją takiego zamierzenia. Trzeba zauważyć, że te materiały dotarły do mediów już po zakończonym śledztwie prokuratorskim dotyczącym pułkownika Lesiaka, gdzie nie stwierdzono celowości postawienia przed sądem kogokolwiek innego, żadnej z osób, które wymienia premier Kaczyński. W związku z tym wydaje się, że mamy do czynienia z manipulacją opinią publiczną. To wszystko jest szyte grubymi nićmi. Chodzi o zmniejszenie wrażenia, jakie powstało po opublikowaniu taśm ujawniających korupcję polityczną dokonaną przez ministrów rządu Kaczyńskiego.

Ujawnienie tych dokumentów przysłoni aferę taśmową?
Nie sądzę. Być może w PiS jest taka intencja, ale to są już odgrzewane kotlety, mocno nieświeże. A taśmy z rozmów pani Beger z ministrami są sprawą aktualną.

Bronisław Komorowski jest wiceprzewodniczącym Platformy Obywatelskiej.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj