Dziennik Gazeta Prawana logo

Roszczenia wobec Polski wzbudzają gniew

12 października 2007, 14:45
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Oburzenie, wściekłość, wstyd i fałszowanie historii - tak polscy i niemieccy politycy komentują wypowiedź Aleksandra von Waldowa, członka zarządu Powiernictwa Pruskiego. Twierdzi on, że to Polska wywołała II wojnę, a jedna trzecia naszego kraju należy do Niemiec.

Nie słuchajcie tego wariata!
Markus Meckel, ostatni minister spraw zagranicznych b. NRD, polityk SPD


Wypowiedzi takich ludzi jak Aleksander von Waldow z zarządu Powiernictwa Pruskiego nie można traktować poważnie. Ten człowiek to zwykły wariat. Powinien leczyć się psychiatrycznie. I to zdecydowanie w zamkniętym zakładzie.

Wypowiedzi o braku odpowiedzialności Niemiec za wybuch II wojny światowej i o tym, że niemiecka Rzesza istnieje w granicach z 1937 r., bo z punktu widzenia prawa międzynarodowego nic się nie zmieniło, są absurdalne. Świadczą o chorobie tego, kto je wypowiada. Podobnie jest ze stwierdzeniami, że drugą wojnę światową sprowokowała Polska i tak dalej. To jakieś kompletne bzdury. Stojące w sprzeczności z oczywistymi dla wszystkich faktami.

Należy pamiętać, że za panem von Waldowem nie stoi żadna siła polityczna w Niemczech. Nie ma on żadnej legitymacji politycznej, by wypowiadać się w imieniu Niemiec. Aleksander von Waldow nie reprezentuje nikogo więcej poza nim samym. Jego poglądy nie pokrywają się z odczuciami i przekonaniami niemieckiej opinii publicznej. Zupełnie nie pokrywają się też ze stanowiskiem niemieckiego rządu, kanclerz Merkel i prezydenta Koehlera.

Proszę nie przywiązywać wagi do słów tego szaleńca. On naprawdę się w Niemczech kompletnie nie liczy. Odpowiedzialność za drugą wojnę światową to jeden z budulców dzisiejszej niemieckiej demokracji. Wiemy, że ponosimy odpowiedzialność za wszystkie potworności, jakie wtedy się wydarzyły. Ta odpowiedzialność drzemie w naszym społeczeństwie. To jeden z podstawowych elementów, który konstytuuje świadomość dzisiejszych demokratycznych Niemiec. Tacy ludzie jak Waldow i takie wypowiedzi szkodzą nam wszystkim.

Odraza i gniew
Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź


My, Polacy, nie mamy amnezji historycznej cały czas leczymy jeszcze rany i opłakujemy miliony ofiar drugiej wojny światowej. Takie wypowiedzi jak Aleksandra von Waldowa, to nie tylko upokorzenie Polaków, ale i swoista prowokacja.
Pokazuje ona jednocześnie, że odżywają stare, uśpione upiory. Jeśli w narodzie jest pustka duchowa, to rodzi się duch führera.

Niech pan von Waldow przyjedzie do mnie, to pokażę mu 15 metrów ściany w katedrze świętego Floriana na warszawskiej Pradze, tej wspaniałej bazylice, która istniała zaledwie 41 lat. Niemcy zburzyli ją, wysadzając w powietrze w 1944 roku. My dotąd nie żądaliśmy nawet rekompensaty. Z poświęceniem i na własnych plecach ofiary II wojny światowej nosiły cegły i odbudowywały Polskę. Tego rodzaju wypowiedzi budzą więc odrazę, a jednocześnie gniew. Nie dziwię się, że taki gniew powstaje w sercach Polaków. Biorąc pod uwagę prawdę historyczną i doświadczenia, które przeszliśmy, dla niektórych z nas może to być wręcz bluźnierstwo.

Te słowa są tym poważniejsze, ponieważ płyną z ust nie indywidualnych osób, ale także osób publicznych w Niemczech. To, co się dzieje wokół pani Steinbach, początkowo wyglądało na niewinne pretensje i oskarżenia. Ale dziś widać, że chodzi o przerzucenie odpowiedzialności za zbrodnie na naród, który doświadczył ich na sobie. To budzi odrazę. Poza tym Polacy muszą mieć świadomość, że na terenach dawnego NRD 80 proc. mieszkańców jest nieochrzczonych. Ta duchowa pustka powoduje rodzenie si najróżniejszych upiorów i rozbudza stare sentymenty.


Zwycięstwo Hitlera po wojnie
Marek Jurek, marszałek Sejmu


Takie wypowiedzi, jak Aleksandra von Waldowa, pokazują, że w Niemczech są ludzie, którzy nie widzą potrzeby współpracy i zrozumienia między Polską a Niemcami. Co gorsza, nie szanują także historii. Ta wypowiedź jest kuriozalna. Czy pan von Waldow twierdzi, że to Polska napadła na Niemcy i zajmuje nielegalnie ich terytorium? Nawiasem mówiąc, przed wojną ludzie o poglądach pana Waldowa nie uznawali również tej granicy z 1937 roku.

Takie wypowiedzi obrażają Polskę. Z całą pewnością powinny być potępiane jako przejaw antypolskiej ksenofobii. Na takie wydarzenia reagować powinni przede wszystkim przedstawiciele niemieckiej opinii publicznej - politycy, dziennikarze, intelektualiści. W przeciwnym wypadku można będzie odnieść wrażenie, że istnieje przyzwolenie na antypolską ksenofobię. Mam nadzieję, że Niemcy dadzą dowody, że takiego przyzwolenia nie ma.

Byliśmy już świadkami cennej, oficjalnej wypowiedzi niemieckiego rządu po stwierdzeniu Konrada Frommego, że umowa poczdamska jest nieważna. Tam, gdzie mamy do czynienia z tego rodzaju wypowiedziami, może powinni zabierać głos intelektualiści, autorytety. Ale też politycy, żeby nie stwarzać wrażenia, że porozumienie polsko-niemieckie nic dla Niemców nie znaczy. Rozumiem sentyment von Waldowa do miejsca, w którym się urodził, a które teraz należy do Polski. Oburza tylko fakt, że takie osoby zapominają o losie Polski po II wojnie światowej. Narzucony komunizm, okrojone do połowy terytorium państwowe. Niezależnie od intencji takich osób, prezentowany przez nich sposób myślenia pokazuje, że życzyliby sobie zwycięstwa Hitlera po śmierci.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj