Dziennik Gazeta Prawana logo

"Na zachód od Wschodu"

12 października 2007, 14:51
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Jarosław Kaczyński ogłosił, że miniony rok był najlepszy ze wszystkich, które przeżyliśmy od przełomowego roku 1989. Z jego punktu widzenia - na pewno. W końcu nie codziennie człowiek zostaje premierem i rządzi Polską - pisze w DZIENNIKU Igor Zalewski.
To - choć ciężka praca - musi być ekscytujące zajęcie. W każdym razie premier jest zadowolony. Z siebie, z rządu, z koalicji, z Polski.

Z kolei media na czas świąt zrobiły sobie przerwę, ale tak na co dzień to rozpaczają nad stanem naszego kraju. Elity polityczne pogrążone są w moralnym bagnie, rządy PiS to seria mniejszych i większych katastrof, które doprowadzą do krachu gospodarki oraz światowego kryzysu. A może i nowej wojny z Niemcami.

Nie wiem, czy uda mi się pogodzić premiera z mediami - to chyba niemożliwe - ale wydaje mi się, że prawda leży po środku. Nie jest tak, że za dotknięciem czarodziejskiej różdżki Jarosława Kaczyńskiego Polska stała się krajem idealnym, drugą Szwajcarią. Zachwyt własnymi dokonaniami bierze się raczej z propagandowego ferworu, a nie realistycznej oceny. I dobrze byłoby, gdyby premier nie spoczywał na laurach. Przed nim fura roboty.
Ale z drugiej strony Polska zupełnie nie pasuje do katastroficznych opisów, które wylewają się z gazet i telewizji. Jest tu dużo wspaniałych rzeczy, które trudno nam docenić, bo mamy je na co dzień. Dlatego też spytałem dwoje swoich przyjaciół z Ukrainy, co im się w naszym kraju podoba i czym Polska różni się od ich ojczyzny.

"Stosunkiem do kobiet" - odpowiedziała bez wahania Rusłana. - "Tu w Polsce mężczyźni liczą się ze zdaniem kobiet, szanują je i nie wymagają od nich, by zajmowały się jedynie domem i dziećmi" - wyliczała Ukrainka, nie wiedząc pewnie, że jej słowa bardzo zdziwiłyby rodzime feministki.

Natomiast jej syn zwrócił uwagę na co innego. "Tu mi się chce. Tutaj mam ochotę uczyć się i pracować, bo wiem, że do czegoś mogę dojść. Czasem nawet myślę, co zrobię w gospodarstwie babci, kiedy ją odwiedzę. Ale kiedy tam już jestem, natychmiast mi się odechciewa. Jakby w powietrzu było coś zniechęcającego do działania.

Polska krajem szacunku do kobiet i wielkich perspektyw? To zapewne wyidealizowany obraz. Kobiety są w Polsce często dyskryminowane, a gdyby perspektywy były takie wielkie, to ludzie nie wypylaliby do Londynu.
Ale skoro niedaleko nas żyją ludzie, dla których to my jesteśmy Londynem, to znaczy, że nie jest tak fatalnie. I jasne, miło byłoby, gdyby Polska leżała kilkaset kilometrów bardziej na zachód. Ale też trzeba się cieszyć, że jest coraz dalej od Wschodu. Z każdym rokiem coraz dalej.
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj