Przyjęcie przez Sejm absurdalnych przepisów o certyfikatach dla rzemieślników i obowiązkowych egzaminach dla fryzjerów, glazurników i stolarzy ma nie tylko praktyczny wymiar. Jest także – a raczej przede wszystkim – zamachem na zasadnicze wolności, gwarantowane przez konstytucję. Podstawą swobody gospodarczej jest wolność zawierania kontraktów - pisze Maciej Rybiński, publicysta "Faktu".
Ostrzyżenie się u fryzjera jest modelowym przykładem zawieranego w warunkach swobodnej decyzji kontraktu gospodarczego. Ja się dobrowolnie, bez przymusu i ograniczeń
umawiam z panem Pawłem, że mnie ostrzyże, a pan Paweł, także bez przymusu i ograniczeń, podejmuje się tego zadania za umówioną cenę.
Jeśli pan Paweł odmówi zdawania egzaminu albo komisja go obleje z jakichkolwiek powodów, na przykład braku chęci do okazania komisji wdzięczności, nie będzie mnie mógł ostrzyć i w ten sposób jego wolność gospodarcza, a konkretnie swoboda świadczenia usług zostanie ograniczona. Z kolei moja swoboda wyboru osoby, która pozbawi mnie nadmiernego owłosienia (tylko za uszami, bądźmy realistyczni), też ulegnie ograniczeniu. To brzmi zabawnie, ale jest w gruncie rzeczy sprawą niezwykle poważną, ponieważ dotyka naprawdę zakresu ingerencji państwa w swobodę zawierania umów i wyboru partnerów czy kontrahentów.
Niedawno z pompą ogłoszono bardzo skromny pakiet Kluski, mający poluzować biurokratyczny kaganiec nad gospodarką. Nowa ustawa uniemożliwia wiarę w dobre intencje władz politycznych. W ogóle samo sformułowanie "swoboda działalności gospodarczej" jest u nas dość osobliwie rozumiane. Znajomy przedsiębiorca pokazał mi druk zatytułowany "Książka kontroli zgodna z aktualnym stanem prawnym". Taką książkę powinien mieć każdy przedsiębiorca, także fryzjer.
Na pierwszej stronie są wskazówki: "Zgodnie z tekstem ustawy o swobodzie działalności gospodarczej z dnia 2 lipca 2004 przedsiębiorcy są zobligowani do zaprowadzenia i przechowywania w swojej siedzibie książki kontroli". Potem są rozmaite rubryki, w które wpisuje się kto, kiedy i na jakiej podstawie dokonywał kontroli, co zalecił i jak zalecenia zostały zrealizowane. Istny duch swobody (gospodarczej) unosi się nad tymi księgami, wypełnianymi w pocie czoła. Brońmy się, bo za chwilę wymyślą certyfikaty dla klientów, będziemy zdawać egzaminy na klienta i bez zaświadczenia urzędowego nie wolno nas będzie ostrzyc. I jeszcze będziemy musieli prowadzić księgę wizyt u fryzjera.
Jeśli pan Paweł odmówi zdawania egzaminu albo komisja go obleje z jakichkolwiek powodów, na przykład braku chęci do okazania komisji wdzięczności, nie będzie mnie mógł ostrzyć i w ten sposób jego wolność gospodarcza, a konkretnie swoboda świadczenia usług zostanie ograniczona. Z kolei moja swoboda wyboru osoby, która pozbawi mnie nadmiernego owłosienia (tylko za uszami, bądźmy realistyczni), też ulegnie ograniczeniu. To brzmi zabawnie, ale jest w gruncie rzeczy sprawą niezwykle poważną, ponieważ dotyka naprawdę zakresu ingerencji państwa w swobodę zawierania umów i wyboru partnerów czy kontrahentów.
Niedawno z pompą ogłoszono bardzo skromny pakiet Kluski, mający poluzować biurokratyczny kaganiec nad gospodarką. Nowa ustawa uniemożliwia wiarę w dobre intencje władz politycznych. W ogóle samo sformułowanie "swoboda działalności gospodarczej" jest u nas dość osobliwie rozumiane. Znajomy przedsiębiorca pokazał mi druk zatytułowany "Książka kontroli zgodna z aktualnym stanem prawnym". Taką książkę powinien mieć każdy przedsiębiorca, także fryzjer.
Na pierwszej stronie są wskazówki: "Zgodnie z tekstem ustawy o swobodzie działalności gospodarczej z dnia 2 lipca 2004 przedsiębiorcy są zobligowani do zaprowadzenia i przechowywania w swojej siedzibie książki kontroli". Potem są rozmaite rubryki, w które wpisuje się kto, kiedy i na jakiej podstawie dokonywał kontroli, co zalecił i jak zalecenia zostały zrealizowane. Istny duch swobody (gospodarczej) unosi się nad tymi księgami, wypełnianymi w pocie czoła. Brońmy się, bo za chwilę wymyślą certyfikaty dla klientów, będziemy zdawać egzaminy na klienta i bez zaświadczenia urzędowego nie wolno nas będzie ostrzyc. I jeszcze będziemy musieli prowadzić księgę wizyt u fryzjera.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|