Dziennik Gazeta Prawana logo

To nie koniec lustracji

13 października 2007, 14:53
Ten tekst przeczytasz w 10 minut
Czy wczorajsze orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego oznacza ostateczny koniec lustracji w Polsce? A może wręcz przeciwnie? Może to początek jej kolejnej, burzliwej odsłony? Takie pytania zadał DZIENNIK wybitnym publicystom, komentatorom i socjologom.

Tomasz Sakiewicz
redaktor naczelny „Gazety Polskiej
Trybunał Konstytucyjny powiedział nam: „Nie powinniście wiedzieć, wiedza wam szkodzi. My wiemy lepiej, co powinniście wiedzieć. Trybunał, twierdząc, że przepisy ustawy lustracyjnej są niezgodne z konstytucją, chce po prostu zablokować lustrację. Szukał do tego pretekstów.

Ten Trybunał Konstytucyjny, w tym składzie, tak zachowujący się, jest niewiarygodny. Sędziowie powinni się wyłączyć sami w momencie, gdy powstał tylko cień podejrzenia, że mogą być nieobiektywni. Tymczasem zaledwie dwóch z nich udało się niemalże siłą odciągnąć od sądzenia.

Sama merytoryczna decyzja z punktu widzenia logiki się trudno broni, bo Trybunał zachował się jak ustawodawca, czyli mówił nie tyle, co jest zgodne z konstytucją, ile jak powinno być.

Jeżeli ktoś sądzi, że można zatrzymać dostęp ludzi do wiedzy nawet za pomocą jakichś rozwiązań prawnych czy działań sądu, to po pierwsze, nie zna Polaków, po drugie, nie rozumie demokracji, a po trzecie, nie rozumie natury człowieka, który jest istotą ciekawą. On chce wiedzieć, jak było naprawdę.

Od tej pory każda publikacja dotycząca teczek będzie nabierała wiarygodności, bo jeżeli coś się próbuje ograniczyć lub czegoś zakazać, to budzi to tym większe zainteresowanie. Więc absolutne minimum to dać Polakom jak najszerszy dostęp do wiedzy.

Janina Paradowska
publicystka "Polityki

Wczorajsze orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego to porażka Prawa i Sprawiedliwości. PiS próbował zmniejszyć rozmiary tej porażki, usiłując w ostatnich dniach obniżyć autorytet Trybunału. Walczył z nim, pokazując, jakie to gremium jest - że są w nim jeśli nie agenci, to przynajmniej zagorzali przeciwnicy lustracji.

Jednak nie przypuszczam, aby orzeczenie TK oznaczało koniec lustracji w Polsce, ale z pewnością jej zahamowanie, w tym także ograniczenie tzw. dzikiej lustracji, która trwała od dłuższego czasu w Polsce.

Ustawa lustracyjna, choć niesłychanie poszatkowana, nadal obowiązuje. Ale powinna zostać znowelizowana zgodnie ze wskazaniami Trybunału albo będą po prostu otwarte archiwa. Już w tej chwili różne partie zgłaszają projekty w sprawie pełnego otwarcia archiwów i myślę, że jakaś wersja zostanie wkrótce zaproponowana.

Sądzę, że będzie w tej kwestii panowała duża międzypartyjna zgoda. Być może to powinny być normalne archiwa państwowe, które się rządzą takimi samymi prawami i obywatele będą mieli dostęp do materiałów archiwalnych. Zastanawiam się nawet, czy Instytut Pamięci Narodowej nie powinien być instytucją specjalnego znaczenia, do której obywatele, oczywiście na określonych warunkach, mają pełny dostęp.

Mieliśmy świadomość, że w Sejmie powstał wyjątkowy bubel, a Trybunał tylko obszedł się z tym bublem tak, jak na to zasługiwał.

Piotr Semka
publicysta "Rzeczpospolitej"

Czy to jest koniec lustracji? Trudno powiedzieć. Wszyscy, którzy pamiętają 15 lat bojów o lustrację w Polsce, mają przykład, że kolejny raz w momencie krytycznym, kiedy któraś z form lustracji miała wejść w życie, uruchomił się jakiś czynnik, który albo ją zablokował, albo w znacznym stopniu osłabił.

W roku 1992 takim czynnikiem był prezydent Lech Wałęsa, dziś są to ci sędziowie TK, którzy ustawę w znacznym stopniu wykastrowali. Więc okazuje się, że na każdym etapie któryś z elementów trójpodziału władzy jest na tyle skuteczny, że paraliżuje znaczące posunięcie do przodu lustracji.

To wiadomość bardzo ponura, ponieważ pokazuje, że nawet duża wygrana wyborcza jak w 1995 r. - gdy duża część Polaków popierała postulat pójścia z lustracją dalej, niż to przegłosowano w 1997 r. - może być neutralizowana przez inny element ładu państwowego, w tym wypadku Trybunał Konstytucyjny.

Okazało się, że w bardzo ważnym elemencie, który może zablokować proces legislacyjny, czyli w Trybunale Konstytucyjnym znalazła się dostatecznie duża grupa sędziów, którzy postrzegają lustrację posuniętą dalej niż kompromis z 1997 r. jako coś groźnego.

Nieprzypadkowo na łamach gazet, które publikowały ataki na lustrację, pojawiało się hasło, że nie może być to zemsta. W tym sensie ojcem duchowym wyroku jest pani Wisława Szymborska, która w 1992 r. przypomniała swój wiersz "Nienawiść" na pierwszej stronie "Gazety Wyborczej".

Dorota Gawryluk
publicystka Polsatu

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego na pewno nie oznacza końca lustracji. To, jak będzie ona dalej przebiegała, po części zależy od tego, czy premier spełni swoją zapowiedź otwarcia archiwów.

Dla niektórych to najczarniejszy scenariusz - dla mnie nie. Od dawna uważałam, że to właśnie otwarcie archiwów jest jednocześnie najprostszą i najskuteczniejszą metodą przeprowadzenia lustracji w Polsce. To, że jak dotychczas kolejne próby lustracji kończyły się fiaskiem, stawiało pod znakiem zapytania profesjonalizm naszych posłów i polityków.

Jeżeli więc orzeczenie Trybunału ma coś przerwać, to może właśnie tę polityczną nieudolność, która była swoistą kltwą rzuconą na lustrację - a z pewnością na ostatnią wersję tej ustawy. Przez to zmarnowaliśmy mnóstwo czasu.

Dlatego uważam, że orzeczenie sędziów Trybunału Konstytucyjnego może przynieść korzyść samej idei lustracji. Otwarcie archiwów - przy zachowaniu podstawowych zasad ochrony prywatności - może wreszcie naprawdę zakończyć lustrację, raz na zawsze przerwać szantaże, domysły i sensacje wokół teczek.

Zastanawiam się tylko, na ile otwarcie archiwów jest zadaniem, które można sprawnie i szybko wykonać. Nie wiem, czy da się rzeczywiście umieścić zawartość wszystkich teczek w internecie. Być może jednak wystarczy, by po prostu każdy miał dostęp do dokumentów Instytutu Pamięci Narodowej. Myślę bowiem, że jesteśmy wystarczająco dojrzałym społeczeństwem, by zmierzyć się z zawartą w nich prawdą. I odróżnić choćby rzeczywistą współpracę z SB od samej rejestracji przez esbeka.

Andrzej Zybertowicz
socjolog

Myślę, że wraz z orzeczeniem sędziów TK wcale nie skończy się polska lustracja. To nie jest pierwszy przypadek silnego oporu wobec idei ujawnienia dawnych agentów - że przypomnę tylko niesławny sojusz „Gazety Wyborczej i arcybiskupa Wielgusa. Tego typu sojusze i akty sprzeciwu to dla kierownictwa PiS znak, że lustracja jest w Polsce bardzo potrzebna.

Musi być bardzo wiele powodów do sprzeciwu wobec ujawnienia dokumentów dawnej SB. Myślę, że PiS rozumuje następująco: Najwyraźniej w aktach IPN jest mnóstwo ważnych dla życia politycznego i społecznego w Polsce informacji, skoro tak liczne środowiska za wszelką cenę próbują nie dopuścić do tego, by ujrzały one światło dzienne. Takie rozumowanie wzmacnia determinację PiS w przeprowadzaniu lustracji.

Nie można wykluczyć, że na przykład przy okazji uchwalania budżetu na następny rok IPN otrzyma zdecydowanie większe niż dotychczas środki, po to by poszerzyć badania naukowe dotyczące stopnia nasycenia agentami rozmaitych środowisk. O ile bowiem trudno byłoby z oczywistych przyczyn technicznych szybko zrealizować zamysł ujawnienia całości archiwów, o tyle można zintensyfikować - także za pomocą zmiany budżetu - działania wykwalifikowanych historyków zmierzające do ujawnienia mechanizmów sterowania życiem społecznym przez tajne służby PRL. Jadwiga Staniszkis
socjolog

Niewykluczone, że stanowisko Trybunału Konstytucyjnego może oznaczać porażkę idei lustracyjnej w Polsce. Trybunał bowiem zablokował podstawowe dla PiS elementy ustawy - jak zrozumiałam, może się mylę - zarazem zasugerował, że jest przeciwny całkowitemu otwarciu archiwów IPN. A takie otwarcie jest moim zdaniem w obecnej sytuacji jedynym wyjściem. Warto pamiętać, że taka operacja wymagałaby jednak ustawowego zamocowania prawnego.

Lustracja jest w Polsce potrzebna. Smutny koniec tej radykalnej i nieudanej propozycji ustawy lustracyjnej wyzwala triumfalistyczne postawy także wśród ludzi, którzy mają coś na sumieniu. Sytuacja w tej chwili robi się więc gorsza niż jeszcze kilka dni temu - dwuznaczność pewnych postaw i poglądów będzie jeszcze przybierała na sile.

Radykalizować się będzie też postawa Prawa i Sprawiedliwości. Trudno robić rewolucję zgodną z regułami prawa stworzonymi dla stabilizacji - to dramat obecnej ekipy rządzącej. Być może więc po orzeczeniu Trybunału intensyfikuje się lustracja dzika, prowadzona metodami pozaprawnymi. Mogą zacząć się masowe przecieki z IPN skierowane przeciwko tym, którzy są dziś przeciwni lustracji.

Tego typu działania mogłyby być jeszcze bardziej niebezpieczne niż dzika lustracja w obecnym wykonaniu niektórych mediów, jak na przykład „Wprost. Szkoda więc, że do TK trafił prawny bubel. Że działania obozu rządzącego nie doprowadziły do rozwiązania proponowanego choćby przez Antoniego Dudka - czyli elektronicznego zarchiwizowania i następnie ujawnienia wszystkich dokumentów dawnej SB. W obecnej zaś sytuacji możliwość takiego rozwiązania, niestety, się oddala. Jacek Żakowski
publicysta „Polityki


Wyrok Trybunału Konstytucyjnego z pewnością nie zakończył lustracji w Polsce. I myślę, że jeszcze długo trzeba będzie czekać na jej koniec.
W moim przekonaniu wyrok TK zapoczątkował jednak inny - i tu bardzo pozytywny - proces, jakim jest prawo do powszechnego wglądu we własne teczki.

Dopiero teraz setki tysięcy ludzi - już niezdane na łaskę czy niełaskę IPN - ruszą do archiwów, by zająć się, każdy z osobna, swoją teczką. Zaczną odkrywać w nich prawdę nie tylko o sobie, ale także o tych, którzy im szkodzili. Myślę, że to uruchamia bardzo pozytywny i potrzebny proces społecznego poznawania historii.

O ile nie wiążę specjalnych nadziei z samym procesem lustracji, o tyle proces poznawania własnych teczek i własnej przeszłości może nas w istotny sposób zbliżyć do poznania tej części prawdy o PRL, która do tej pory była dość szczelnie zakryta. Całemu pokoleniu PRL daje to zresztą poczucie głębokiej i zasłużonej sprawiedliwości.

Wczorajszy wyrok Trybunału Konstytucyjnego był w moim przekonaniu bardzo roztropny i wyważony. To salomonowe wręcz rozwiązanie. Większość z nas przecież wie, że były powody, by w całości zakwestionować tę ustawę. Myślę, że praca TK była czymś w rodzaju chirurgicznego cięcia. Sędziowie precyzyjnie wycinali poszczególne elementy, rozróżniali kategorie: rektorzy szkół publicznych podlegają lustracji, niepublicznych nie podlegają.

Oprócz tego została jednak gigantyczna rzesza ludzi, których lustracja tak czy inaczej obejmuje. Myślę więc, że ten, kto sądzi, że to jej ostateczny koniec czy przegrana, głęboko się myli.

Katarzyna Kolenda-Zaleska
dziennikarka TVN

Myślę, że orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego to zdecydowany koniec lustracji przede wszystkim w takim kształcie, w jakim został zaproponowany przez Sejm, Prawo i Sprawiedliwość oraz Platformę Obywatelską.

Ustawa ta została tak poszatkowana, że nie da się jej wykonać. I takiej lustracji już nie będzie.

Co bardzo znamienne - w tej ostatniej batalii o lustrację ujawniły się również niezwykle bulwersujące cechy niektórych ludzi. A mam tu na myśli zwłaszcza złożenie przez posła Mularczyka wniosku dotyczącego zasobów archiwalnych IPN. Więc jeśli lustracja miałaby tak wyglądać, to dobrze, że jej nie będzie.

A co dalej? Nie wiem - myślę, że dla PiS-u jest to sprawa bardzo istotna. Najpewniej nastąpi zapowiadane otwarcie archiwów. Być może powstanie bardzo szybko nowa ustawa, o ile już nie jest gotowa. Zobaczymy, jaka będzie.

Czy też będzie prowokować i wywoływać negatywne emocje w ludziach, czy może nie. Zastanawiające jest dla mnie rownież to, co stanie się teraz z Kapitułą Orderu Orła Białego. Tadeusz Mazowiecki musiał z niej przecież natychmiast odejść. I nikt nie poczekał na wyrok Trybunału Konstytucyjnego.

Więc co teraz? Myślę, że w jakimś sensie to koniec dotychczasowej koncepcji lustracji i jednocześnie początek czegoś zupełnie nowego. Oby lepszego i bardziej efektywnego.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj